2014/02/28

100. Droga Dziewiątego - Pittacus Lore

Okładka książki Droga Dziewiątego

Tytuł oryg.: The Rise of Nine
Seria/cykl: Dziedzictwa planety Lorien #3
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: G+J 
Liczba stron: 344
Gatunek: s-f


John i Szósta rozdzielili się. Czwarty wraz z Samem udali się do bazy Mogadorczyków, gdzie przetrzymywane są ich kuferki. Wychodzi jednak stamtąd tylko John i numer Dziewiąty. W tym czasie Szósta udała się do Hiszpanii, by tam znaleźć numery Siedem - Marinę i Dziesięć - Ellę. Po stoczeniu bitwy z Mogami, wyruszają na poszukiwania Ósmego, który ukrywa się w Himalajach. Gardowie chcą już się zebrać razem, muszą więc udać się do Ameryki Północnej. Zaskakujące odkrycie sprawia, że wszyscy trafiają na pustynię w Meksyku. Tam - mają nadzieję - dojdzie do ostatecznego starcia.

Kto wygra wojnę między planetami? Czy ktoś jeszcze zginie? Uda im się w końcu połączyć siły i zabić potężnego Setrakusa Ra?

Kiedy sięgałam po trzecią część jednej z moich ulubionych serii, miałam nadzieję na narrację ze strony Dziewiątego. Trochę się zawiodłam. Opowiada nam znowu John oraz Marina, jak w drugiej części. Dochodzi do nich jeszcze Szósta, za którą nie przepadam. Natomiast mojego ulubionego numeru jest dużo, nawet bardzo dużo, jednak nie mamy możliwości podsłuchania jego myśli. 

Pittacus Lore (dzisiaj dowiedziałam się, że pod tym pseudonimem kryje się duet pisarski) znowu obdarza nas dużą dawką emocji i walki. Przez cały czas coś się dzieje, a to następują komplikacje, a to Czwarty i Dziewiąty się kłócą, a to znowu trzeba wyciągnąć broń i walczyć. "Droga Dziewiątego" nie daje nam chwili odpoczynku, bo nawet jeśli nie mamy żadnych walk i utarczek, to twarz boli nas od uśmiechania się, co jest oczywistą reakcją na zachowanie Dziewiątego. 

Skoro już mowa o bohaterach, to muszę przyznać, że są bardzo ładnie wykreowani. Odważni, nieustraszeni, gotowi stanąć do walki, ale także opiekuńczy, sympatyczni. Duet poradził sobie tutaj bardzo dobrze, kreując postacie, które szybko zdobywają naszą sympatię. Sam fakt, że narratorzy są rozdzieleni i patrzą na różne sytuacje lub są w różnych krajach, pobudza nasz apetyt. Ze zniecierpliwieniem czekałam aż skończy się rozdział i znowu przeniosę się do Johna. Przyznam się nawet, że w pewnym momencie nie mogłam się doczekać narracji Szóstej. Po prostu trzeba chłonąć rozdziały, nie ma wyboru. 

Akcja jest bardzo szybka. Nie brakuje humoru, napięcia. Wszystko jest odpowiednio wyważone. Trochę jednak się nudziłam na początku, kiedy Gardowie byli rozdzieleni i w zasadzie nic się nie działo. Jedyną rozrywką były sprzeczki Johna i Dziewiątego, ewentualnie trochę ciekawiej zrobiło się kiedy pojawił się Ósmy. Ale taki już jest styl tych powieści. Na początku nic się nie dzieje, przynajmniej jak dla mnie, natomiast później akcja przyśpiesza i jest coraz ciekawiej. 

"Droga Dziewiątego" zaskoczyła mnie przede wszystkim miłym powrotem wątku miłosnego. Nie myślcie, że to jest spojler. W książce pojawiają się aż dwie pary! I tutaj pozostawię czytelników dwóch pierwszych części w niepewności... Jedna jest chyba oczywista, chociaż... Wracając, była to bardzo dla mnie miła wiadomość, bo druga część pozbawiła mnie ciągłego wzdychania i uśmiechania się do gruchających gołąbeczków. A jeszcze jak obok stoi Dziewiąty... Wspaniale!

Podsumowując, "Droga Dziewiątego" nie różni się zbytnio od poprzednich część, oczywiście nie licząc fabuły i postaci. Styl jest ten sam, język również. Jest to jednocześnie plus i minus. Trzeba by się bliżej przyjrzeć, co nam bardziej odpowiada - różnice w stylu między częściami serii, czy też podobieństwo, które tworzy z nich właśnie spójną całość. Mnie z całą pewnością zadowala druga forma. Dzięki temu podobieństwu wiem, że czytam jedna serię jednego duetu pisarskiego, a nie całkiem inne książki. 
Cena detaliczna: 29,90 zł
Moja ocena: 9/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Książkowe Podróże (mnóstwo miejsc: Indie, Nowy Meksyk, Egipt, Chicago), Kończę serie wydawnicze

Facebook | Lubimy Czytać | lawendacorine@gmail.com

2 komentarze:

  1. Od dawna zabieram się za pierwszy tom tej serii i jak na razie słabo mi idzie. Może w tym miesiącu znajdę dla niej trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po obejrzeniu ekranizacji pierwszej części miałem ogromną ochotę na tę serię. Jednak zapewne z braku czasu i natłoku innych książek kompletnie o niej zapomniałem. Teraz po przeczytaniu Twojej recenzji wspomnienia i chęci powróciły. Postaram się niedługo zatopić w lekturze całej serii :) Myślę, że będzie warto :D
    Serdecznie pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!