2014/02/23

099. GONE. Kłamstwa - Michael Grant

Okładka książki Faza trzecia: Kłamstwa

Tytuł oryg.: Lies. A Gone Novel. 
Seria/cykl: GONE #3
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 400
Gatunek: s-f


Mieszkańcy Perdido Beach przetrwali już Głód. Teraz miasto prosperuje w miarę dobrze, choć nadal brakuje jasno określonych praw i zasad. Sam stara się o tym przypomnieć Radzie, ale ta nadal stoi w miejscu. Tymczasem Zil wraz ze swoją Ekipą Ludzi planuje zabicie wszystkich odmieńców i tych, którzy z nimi współpracują. Ponadto zaczynają się dziać kolejne dziwne rzeczy. Brittney wraca zza grobu, pojawia się również Prorokini, która rzekomo widzi sny ludzi na zewnątrz. Rada postanawia okłamać dzieci, aby nie siać zbędnego chaosu, lecz czy kłamstwo to właściwa droga? Tym bardziej, że śmierć już nie jest taka oczywista.

Dlaczego Brittney zmartwychwstała? Czy Prorokini mówi prawdę? Czy koniec ETAP-u jest możliwy?

Biorąc się za kolejną część "GONE" spodziewałam się odpowiedzi, ale i nowych pytań. Przyzwyczaiłam się już do myśli, że na wszystkie rozwiązania będę musiała poczekać do ostatniej części. Jednak autor w "Kłamstwach" nie ma zamiaru odpowiadać na pytania. Wręcz przeciwnie. Książkę wypełniają same pytania, żadnych odpowiedzi, wyjaśnień. Wszystko, w co wierzyli mieszkańcy ETAP-u i czytelnicy okazuje się kłamstwem. 

Michael Grant postanowił trochę namieszać nam w głowach. Okłamywani są nie tylko bohaterowie, ale i czytelnicy. Tak naprawdę cała książka to jedno wielkie kłamstwo. Nie powiem, żeby to był minus, chociaż ta akurat część ma ich kilka. 

Pierwszym wyraźnym minusem jest zachowanie Astrid. W pierwszych dwóch częściach nie dawała się tak we znaki jak tutaj. Nawet ją lubiłam, ale teraz przestałam. Okazała się, że "wiedza to nie to samo co mądrość"*. Dziewczyna myśli, że jest mądra, tak samo jak inni. W końcu nazywają ją Genialną Astrid. Jednak to kłamstwo (o patrzcie, kolejne!). Nie wie, jak sobie poradzić ze zbiorem praw. Nie ma pojęcia o utrzymywaniu porządku. Ciągle krzyczy na Sama i zabrania mu robić to, co słuszne, a sama nie rozumie tego, jakie wielkie brzemię spoczywa na barkach chłopaka. To mnie irytowało. Niby taka mądra, a nie mogła wymyślić kilku przepisów. Ja z łatwością zrobiłam to już na początku książki, jej zajęło to jakieś 280 stron.

Drugim minusem, przynajmniej dla mnie, jest brak Sama. W tej części nie zgrywa on takiego wielkiego bohatera, co może również być plusem. Autor daje wykazać się innym postaciom. Dlatego myślę, że raczej ten  punkt nazwiemy plusem, bo został bardzo dobrze (mam nadzieję) przemyślany. Mniej Sama, za to odrobinę więcej Caine'a. Ale tylko ociupinkę, bo w końcu to bliźniacy i nie można żadnego faworyzować, czyż nie? Przynajmniej w moim mniemaniu.

Grant znowu obdarza nas swoją zdolnością do wprowadzania szybkiej akcji. Fabuła jednak trochę leży, przynajmniej na początku. Nic się nie dzieje, żadnych wrogów do pokonania, tylko pojedyncze utarczki kilku mniej znaczących bohaterów. Jakieś rozterki miłosne Dekki i tyle. Nic ciekawego się nie dzieje, aż do wielkiego pożaru, a po nim kolejnej bitwy, w której nie bierze udziału ani Caine, ani Sam, więc jest trochę nuda. 

O języku powieści chyba nie muszę dużo mówić. Jest prosty, miejscami zabawny. Autor wykreował swoje postacie bardzo dobrze, nadał im odpowiednich cech, o których nie zapomina. Zawsze jest ktoś, kto potrafi nas rozweselić, utrzymać w napięciu, czy pozwolić się odprężyć. Chociaż z tym pierwszym to tak nie do końca, no bo w końcu sytuacja tych dzieciaków jest straszna. Niemniej zdarzają się zabawne momenty. Bardzo podobało mi się zakończenie, bo właśnie tutaj się uśmiechnęłam, podobnie jak w drugiej części. Duży plus za to, że Grant pod koniec rozluźnia nieco atmosferę i pozostawia nas uśmiechniętych w oczekiwaniu na kolejny tom przygód i zmagań z tajemnicami. 

Ostatnim dużym plusem jest fakt, że nareszcie poczułam wiek bohaterów. W pierwszej części wydali się oni zbyt dojrzali, w drugiej wiekiem się nie przejmowałam, bo dużo się działo. Tutaj mogłam się nieco zastanowić i stwierdziłam, że piętnastolatki zachowują się jak piętnastolatki, a dzieci jak dzieci. Nikt nie bohaterzy na siłę i się nie postarza. 

Podsumowując: kolejna część trzymania w napięciu i tajemnicy, choć nieco słabsza niż reszta. Jak na razie najgorsza część serii, ale i bez niej się nie obejdzie. Z utęsknieniem będę patrzeć na stos książek marcowych, w którym niestety czwarta część się nie pojawiła. Pozostaje mi czekać do kwietnia i usychać z zastanawiania się, jakie są odpowiedzi. 
*Dan Millman – „Droga miłującego pokój wojownika”
Cena detaliczna: 34,90 zł
Moja ocena: 8/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Książkowe Podróże (ETAP jest fikcyjny, ale znajduje się w jak najbardziej prawdziwych Stanach), Kończę serie wydawnicze

Facebook | Lubimy czytać | lawendacorine@gmail.com

5 komentarzy:

  1. Ja jak na razie przeczytałam tylko pierwszą część, lecz bardzo chętnie sięgnę po następne :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam za sobą już, a raczej dopiero dwie pierwsze części. Czytałam je już jakiś czas temu i to dość spory jak dla mnie. Teraz jakoś ciążko zabrać mi się za tą. Jednak myślę, że wkrótce się z mobilizuję i przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja wciąż jestem dopiero po pierwszej części, ale podobała mi się na tyle, że na pewno sięgnę po kolejne. Nie wiem tylko kiedy ;-) Sporo tego wyszło, seria ładnie się rozrosła. Ale dam radę :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna z ciekawszych i lepszych serii, jakie ostatnio czytałam. Powiem tak, mnie też się wydawało, że poziom trochę spada, co, moim zdaniem, osiągnęło szczyt w czwartej części (Astrid denerwuje bardziej i bardziej...), gdzie zaczęła mnie męczyć już cała afera z Ciemnością. Potem jednak jest znów lepiej, a warto przeczytać wszystko, żeby dotrzeć do wielkiego finału. Naprawdę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj :)
    Jeżeli bierzesz udział w wyzwaniach to chciałabym Cię zaprosić do udziału w moim autorskim - Czytam Opasłe Tomiska
    szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/02/wyzwanie-czytam-opase-tomiska_4.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!