2015/05/01

193. Smocza Kraina - Paulina Ciężka

Pewnego dnia smok Błysk uratował Dianę przed śmiercią. Wtedy Diana stała się jego Jeźdźcem i rozpoczęła naukę u Vasema. Dziewczyna była na świecie całkiem sama, jej rodzina zginęła w nieznanych jej okolicznościach. Błysk, Vasem i jego smok, Mertick stali się jej rodziną. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy przylecieli na wyspę Lateii. Tam dowiedzieli się o strasznym Najeźdźcy, który chce zniszczyć wszystkie smoki. Diana poznała Nicka, Trami i wielu innych mieszkańców wioski. Przekonała ich, że smoki są dobre i zaczęła ich trenować na kolejnych Jeźdźców. Wkrótce przyjdzie im zmierzyć się z Najeźdźcą, muszą być do tego gotowi.

Od czasów mojej pierwszej książki o smokach, "Eragona", bardzo polubiłam smoki. Są to dla mnie najwspanialsze istoty magiczne, chociaż wielokrotnie ukazywane są jako te złe, te które niszczą wszystko na swojej drodze. Naprawdę ciężko jest znaleźć film lub książkę, w której nie grają takiej roli. A moim zdaniem smoki powinny być pokazywane tylko w dobrym świetle. Kiedy więc otrzymałam propozycję przeczytania i zrecenzowania "Smoczej Krainy" od razu zainteresowałam się tą książką.

Już pierwsze strony wzbudziły moje rozczarowanie. Książka jest dosyć chuda, nie można więc liczyć na bardzo rozbudowaną fabułę. Raczej bardziej przypomina opowiadanie niż powieść, a jak się okazuje po jakimś czasie - nawet scenariusz. Można by się w takim razie spodziewać mnóstwa akcji. I może naprawdę tak jest, jednak gdzieś to zanika, pośród wielu wad tej książki.

Chciałabym napisać, że jest to bardzo fajna, dobrze napisana i wspaniale wymyślona powieść. Niestety nie mogę. "Smocza kraina" ma tyle wad, że ledwo wystarczy mi palców żeby je policzyć. Przede wszystkim: język. Autorka stosuje słowa, które wyraźnie nie pasują do tej powieści. Nie tworzy się odpowiedni klimat, całość nie przypomina realiów średniowiecznych, jak niektóre tego typu powieści. 

Tym, co najbardziej mnie denerwowało i sprawiało, że czytałam dużo dłużej, niż można by sądzić, jest prawie bezlitosne kopiowanie niektórych scen i wątków z obu części "Jak wytresować smoka". Nie jest to co prawda taki prawdziwy, chamski plagiat, jednak takiego miłośnika tego filmu jak ja może łatwo doprowadzić do białej gorączki. Przykład? Chociażby jedna z pierwszych scen Szczerbatka i Czkawki z "Jak wytresować smoka 2" - Szczerbatek atakuje Czkawkę i zaczynają się "bić", a potem smok liże swojego Jeźdźca. Dokładnie taką scenę mamy w "Smoczej Krainie". Czy to by Was nie wkurzało? A takich sytuacji jest więcej.

"Smocza Kraina" to nie jest tak całkowicie złą książką. Gdyby rozbudować opisy i dialogi, nadać wymiarowości postaciom, zmienić język i bardziej rozgałęzić wątki... A nie, chwila. Przecież to jest najważniejsze w każdej książce! Tak więc jeżeli jakaś książka tego nie posiada, to jest bardzo kiepska. Prawda jest bolesna.

Podsumowując, jeżeli chcecie oszczędzić swój czas, lepiej poświęćcie go na inną lekturę. "Smocza Kraina" to bardzo kiepski debiut i kiepska książka.

Moja ocena: 3/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrotu
Księgarnia Warszawska Firma Wydawnicza sprzedam książkę mam do sprzedania 'Smocza Kraina'
Tytuł oryg.: Smocza Kraina
Seria/cykl:
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: WFW
Liczba stron: 104
Gatunek: fantasy
Cena detaliczna: 26,00 zł
Kupisz: wfw.com.pl



7 komentarzy:

  1. Będę się od niej trzymać z daleka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię opowieści o smokach, ale tak słaba nota raczej mnie zniechęciła do tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem fanką fantastyki. Fakt zdarza mi się czytać od czasu do czasu takie pozycje, ale po tą raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jako fankę ,,Jak wytresować smoka" zbyt bardzo drażniłyby te momenty podobne do bajki. Nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest super i nie twierdzę, żeby była tak zła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam ją przeczytać... ale teraz już nie chce :p Spodziewałam się, ze cudów nie będzie, ale że będzie aż tak źle? Dzięki za ostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyka, smoki - temat rzeka. Można opisywać i opisywać i zrobić z tego świetną, ciekawą książkę. Ja już wiedziałem, że coś jest nie tak, skoro ma tylko 100 stron. To zbyt mało, żeby się rozwinąć i wzbudzić zainteresowanie u czytelnika. Ale podziwiam Cię za wytrwałość :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!