2015/04/30

192. Morze Spokoju - Katja Millay

Nastya ma swoją brudną przeszłość. Umarła i narodziła się na nowo, z wieloma nowymi postanowieniami. Jednym z nich jest milczenie. Josh stracił już wszystkich, których kochał. Ludzie trzymają się od niego z daleka, jakby samo przebywanie w jego towarzystwie niosło ze sobą śmierć. Kiedy Nastya przeprowadza się do ciotki i zaczyna tu nowy rok, każdego dnia stara się przetrwać. Wykonuje swoją rutynę i próbuje nie rzucać się w oczy. Jednak jest to niemal niemożliwe. Kiedy pierwszy raz pojawia się w garażu Josha, chłopak nie wie, co ma robić. Jednak potem wszystko, co wiążę się z tą kruchą, mroczną dziewczyną staje się dla niego tak normalne, że chłopak obawia się przebudzenia. A przyjdzie ono gwałtownie i będzie bardzo bolało.

Wszyscy polecali mi "Morze Spokoju". Niejednokrotnie spotkałam się z opiniami, jakoby była to najlepsza książka YA 2013 roku. W końcu i mnie nadarzyła się okazja, żeby ją przeczytać. Oczekiwania były dosyć wysokie, ale czy im sprostała?

Na wstępie od razu napiszę, że nie wzruszyła mnie do łez. Z całą pewnością jest to wina wszystko mówiących napisów na okładce. "Wzruszająca", "Ta książka złamie ci serce". Sami przyznajcie, kiedy widzicie taki tekst, od razu wiecie, że wydarzy się coś, co teoretycznie powinno Was doprowadzić do płaczu. Ale skoro o tym wiemy, to jesteśmy na to przygotowani, a jeżeli jesteśmy przygotowani to cios nie jest tak silny.

Przyznam jednak, że doprawdy przez większość lektury nie wiedziałam, co będzie tym ciosem. Nastya jest tak tajemniczą osobą, że ciężko przewidzieć cokolwiek. Jej myśli są czarne jak chmury burzowe, a jednak Josh znajduje w niej coś, co sprawia, że zaczyna na nią mówić Słoneczko. Ich relacja nie jest zwykła. Od początku wiadomo przecież, że zniszczona dziewczyna i samotny chłopak muszą się w sobie zakochać, bo po co autorka umieszczałaby ich w książce? Jednak to nie jest taka słodka miłość, kolorowa. Ani trochę nie przypomina "GNW". Ta książka miejscami jest dosyć drastyczna i okrutna. Bohaterowie uświadamiają nam, jak okropna jest rzeczywistość. Każda sytuacja ma skutek i przyczynę. Nic nie jest przypadkowe.

Katja Millay miała niesamowity pomysł na swoją historię. Niezwykły, niebanalny, od samego początku dobrze poprowadzony. Z każdym rozdziałem poznajemy po trochu bohaterów i ich historie. Po jakiejś połowie okazuje się, że tak naprawdę nie chodziło o tajemnice Josha. Te są całkiem banalne, można by sądzić. Bohater po niedługim czasie wyznaje nam swoje małe grzeszki. To Nastya jest tutaj główna gwiazdą. To nad jej życiem się zastanawiamy, to ona przekazuje nam ważną naukę.

Podczas czytania wielokrotnie wybuchałam śmiechem. Szczególnie Drew jest zabawną postacią. Mam wrażenie, że autorka umieściła go w książce właśnie po to: aby rozśmieszać i rozładowywać atmosferę, kiedy robi się za ciężka. Jest typowym nastolatkiem, który za bardzo nie zastanawia się nad swoim życiem. Josh nazywa go palantem i często sami również tak go byśmy nazwali. Jednak nie jest on zupełnie ślepy, czasem potrafi powiedzieć tak poważne rzeczy, że sami byśmy się zdziwili.

Akcja jest jednocześnie szybka i wolna. Wielokrotnie zaskakuje. Przeraża, wprowadza w osłupienie. Sami się dziwimy, musimy czytać jeszcze raz, żeby wszystko zrozumieć. A mimo tego czyta się bardzo szybko, gładko mkniemy poprzez kolejne strony i rozdziały. W pewnym momencie orientujemy się, że już kończymy i wcale nie chcemy. Millay tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat życia złamanych, zagubionych nastolatków, które szukają miłości, mimo że sądzą inaczej.

"Morze Spokoju" to opowieść o nadziei, drugiej szansie, niespełnionych marzenia. O tym, jak jedno wydarzenie, zupełnie niezależne od nas, jeden przypadek mogą sprawić, że całe nasze życie się odmienia. Pryskają marzenia, kolory. Rozpoczyna się żmudny proces leczenia ran psychicznych, dużo trudniejszy i dłuższy niż tych fizycznych. A potem pojawia się światełko w tunelu i gdzieś głęboko w sercu zniszczonej dziewczyny zaczyna rodzić się uczucie, nadzieja na drugą szansę, na miłość. To opowieść o niebanalnej, pierwszej miłości, trudnych wyborach i życiu, po prostu życiu. Polecam!

Moja ocena: 9/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Okładka książki Morze spokoju
Tytuł oryg.: The Sea of Tranquility
Seria/cykl: Seria Pastelowa
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 456
Gatunek: powieść młodzieżowa, Young Adult
Cena detaliczna: 37,90 zł
Kupisz: aros.pl

13 komentarzy:

  1. Wow, dobrze, że mam ją na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna książka, bardzo poruszająca. Czytanie jej to prawdziwa przyjemność. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo wszystkich pochlebnych recenzji, nie mam na książkę ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak mam, nie lubię kiedy okładka od razu nakazuje mi coś czuć względem danej książki. Wolę sama do tego dojść. Dla mnie i tak nic nie pobije Hopeless jeśli chodzi o najlepszą książkę New Adult.

    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Musi być niezła jak na NA skoro tak miło o niej piszesz. Kto wie, może spróbuję.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czeka już na mojej półce, nie mogę się doczekać kiedy się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, jak niezmiernie się cieszę, że ostatnio ją zakupiłam :D Mogę brnąć w nią na ślepo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą książkę. Uważam, że jest cudowna i bardzo realistyczna. Taka prawdziwa, absolutnie prawdziwa. Oceniłam identycznie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Morze Spokoju! <3 Cudowna historia :) Tym bardziej się cieszę, że i tobie przypadła do gustu,

    OdpowiedzUsuń
  10. Powieść jest naprawdę niesamowita! Aż nie mogę się doczekać kolejnej powieści autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie takie książki rzadko przypadają mi do gustu, ale... "Morze spokoju" ma na koncie tyle pozytywnych recenzji i wszyscy tak zachwalają, a okładka jest tak hipnotyzująca, a ja mam taką ochotę przeczytać coś takiego, że... chyba się skuszę ^^
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszyscy zachwalają, a ja jeszcze po nią nie sięgnąłem i jakoś mnie nie ciągnie do niej. Nie wiem, może w przyszłości jednak zapoznam się z tą historią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam tę powieść i w stu procentach zgadzam się z Twoją opinią :)

    w-wordzie-pisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!