2015/07/01

207. Lek na śmierć - James Dashner

W ostatniej części trylogii, DRESZCZ obiecuje, że czas kłamstw się skończył. Jednak Thomas i jego przyjaciele nie chce w to wierzyć. Chociaż Szczurowaty obiecuje, że oddają im wspomnienia i od teraz będą współpracować już za obopólną zgodą, Streferzy się nie zgadzają. Thomas zdaje sobie sprawę, że lepiej mu bez wspomnień, bo wie już, że kiedyś był pod złej stronie i obawia się, że może do niej wrócić. Tymczasem trójka przyjaciół planuje ucieczkę z siedziby DRESZCZu. Udają się do Denver, jednego z niewielu ocalałych miast. Tam decydują się wkroczyć w szeregi Prawej Ręki. Chociaż wkrótce ma się okazać, że mogą ufać tylko sobie. Jak zakończy się walka o lek na śmierć - Pożogę? Czy przyjaciołom uda się stworzyć nowy, lepszy świat?

Przyznam się, że czytanie tej części zajęło mi niemiłosiernie dużo czasu. Zaczęłam jakoś w lutym, potem odłożyłam. Dlaczego? Ponieważ za bardzo zakumplowałam się z bohaterami i na początku ich decyzje mocno mnie denerwowały. Teraz jednak postanowiłam dokończyć lekturę. I tym razem poszło jak z płatka. Okazało się, że "Lek na śmierć" spokojnie dorównuje poprzednikom.

Kwestią, która najbardziej mnie zastanawia i irytuje jest Teresa, a raczej jej brak. Jak to? Otóż w każdej z trzech części Teresa pojawia się i znika. W pierwszej musieliśmy czekać na nią niemal całą książkę, w drugiej zniknęła już na początku i pojawiła się dopiero na samiutki koniec. W trzeciej również zniknęła na początku i pojawiła się, kiedy przekroczyłam już połowę książki. Dlaczego? Przecież to moja trzecia ulubiona postać! A autor potraktował ją jak zło konieczne. Szczególnie na sam koniec. Mam wrażenie, że była jedną z postaci tylko po to, żeby Thomas mógł najpierw się komuś żalić, a potem przestać jej ufać. Zupełnie jakby była Zmienną...

Z tego pojawiania i znikania Teresy wychodzi kolejna rzecz - wątek miłosny. Który romantyk, jak ja, nie oczekiwał, że Teresa i Thomas się w sobie zakochają? Szczególnie po obejrzeniu filmu. A tu nie! Nie ma tak dobrze! Nawet Brendzie nie udało się zniszczyć misternego planu Dashnera, żeby w tej książce miłości nie było. Tylko przyjaźń. No dobra, końcówka może i jest wyrwana z kontekstu, ale to końcówka! Ostatnia strona! Trochę się zawiodłam na tym polu. Jednak z pewnością jest to plus dla tych, którzy mają dość Tris i Tobiasa z "Niezgodnej", Katniss i Peety z "Igrzysk Śmierci", a także Arii i Perry'ego z "Przez burze ognia". Oto pierwsza dystopia, którą przeczytałam, a w której nie ma miłości. I w pewnym sensie mi się to podobało. Bo nie było wzdychań, całusów i "romantico". Można było od tego odpocząć i zebrać siły na kolejną książkę.

Czytając kolejne części nabieram wrażenia, że wyobraźnia Dashnera nie ma końca. Wszystko jest takie realne, że mam wrażenie, iż tam jestem. Opisy są bardzo rzeczowe, barwne, dokładne, ale nieprzytłaczające. Dashner nie zapomina, że ktoś siedzi, ktoś trzyma kubek z wodą. U niego nie ma takich wpadek. Bo czasem się zdarza u innych autorów, że siedząca postać, właśnie usiadła, chociaż my wiemy, że siedzi od godziny! Dashner jest dokładny i to sprawia, że jego książki czyta się bardzo przyjemnie i oddaje się im całkowicie.

Gdyby ktoś powiedział, że w książce "Lek na śmierć" nic się nie dzieje, wyśmiałabym go. Tak jak w każdej z części, jest tu mnóstwo akcji, rozmaitych wydarzeń, rozmów. A biorąc pod uwagę, że to ostatnia część, ma się wrażenie, że wszystkiego jest więcej. Akcja pędzi na łeb na szyję, a przez to czyta się bardzo szybko.

"Lek na śmierć" nie jest wylewnym i smutnym zakończeniem kolejnej dystopijnej trylogii. Owszem, ktoś umiera, żeby ktoś mógł żyć. Ale nie odczuwałam jakiegoś niezmierzonego smutku. Chociaż umarli ci najlepsi. Dashner raczej nie stawia na wylewności i długie smutki, ale jednocześnie nie zapomina o ludzkich emocjach. Dzięki temu jego książki są twarde, ale nie aż tak. Jeżeli jeszcze po nie nie sięgnęliście, zróbcie to jak najszybciej! Tym bardziej, że wkrótce premiera kolejnej części ekranizacji!

Okładka książki Lek na śmierć
Moja ocena: 8/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: The Death Cure
Seria/cykl: Więzień labiryntu #3
Tłumaczenie: Agnieszka Hałas
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 388
Gatunek: dystopia, fantastyka
Cena detaliczna: 34,90 zł
Kupisz: aros.pl
Data wydania: 5 lutego 2014

8 komentarzy:

  1. Zawsze powalało mnie określenie Szczurowaty na jednego z naukowców :D Czytałam wszystkie trzy części i bardzo przypadły mi do gustu :)

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal waham się w kwestii tej trylogii... zobaczymy na koniec wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta ostatnia część została mi jeszcze do przeczytania. Ogólnie "Więzień Labiryntu" mnie nie zachwycił :) Pozdrawiam www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie pierwsza część jakoś nie zachwyciła mimo to mam duży sentyment do tej serii :)

    Zapraszam również do siebie :)
    http://poczytajmycos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu przeczytać, bo czeka na półce od miesięcy!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przeczytać całą serię. Pierwszy tom mam w najbliższych planach, a potem oczywiście ekranizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ajć.. A ja nawet pierwszego tomu nie czytałam. Całą serię mam w planach :>

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja właśnie czytam tom pierwszy ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!