2014/07/21

139. Wojna cukierkowa - Brandon Mull

Okładka książki Wojna cukierkowa


Tytuł oryg.: The Candy Shop War
Seria/cykl: Wojna cukierkowa #1
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 384
Gatunek: fantastyka, dziecięco-młodzieżowa (+9)



Nate właśnie przeprowadził się z rodziną do Colson, gdzie ma zacząć nowy rok szkolny. Za namową mamy wychodzi na dwór pojeździć na rowerze i tak poznaje Summer, Trevora i Gołębia, który naprawdę nazywa się Paul. Chłopak dołącza do klubu i szybko zdobywa sympatię rówieśników. Tymczasem w miasteczku zostaje otwarty nowy sklep ze słodyczami. Dzieci udają się tam i poznają panią White, która okazuje się czarodziejką. Oferuje dzieciom magiczne cukierki w zamian za pomoc w znalezieniu skarbu. Z początku misje wydają się niewinne, jednak szybko okazuje się, że pani White nie jest do końca dobra, a wręcz przeciwnie. Przyjaciele muszą ją powstrzymać, zanim będzie za późno.

Po prostu uwielbiam twórczość Brandona Mulla. Ma lekkie pióro i bardzo bogatą wyobraźnię. Z łatwością przemawia do dzieci i młodzieży w praktycznie każdym wieku. Wspaniałe w jego książkach jest także to, że prawie wcale nie daje się odczuć wiek bohaterów. Niby czytamy o dziesięciolatkach, a ja wiele razy zapomniałam o tym i wyobraziłam ich sobie trochę starszych. 

W najnowszej serii Mull przedstawia nam wspaniały świat magicznych cukierków. Pomysł niebanalny, tak samo wykonanie. Każde dziecko lubi słodycze, zresztą mało który dorosły się im oprze, więc książka o magicznych cukierkach i walce dobra ze złem wydaje się idealnym pomysłem. Wyobrażanie sobie wyglądu smakowitych cukierków, czytanie o  pasjonującej walce dzieci ze złem było wspaniałym przeżyciem.

Brandon Mull zasłynął pięciotomowym cyklem "Baśniobór", który podobnie jak "Wojna cukierkowa" opowiada wyjątkową historię. Sam Mull ma wielki talent do tworzenia wyjątkowych opowieści, które umiejętnie wplata w książki dla dzieci i młodzieży. Czytając jego książki ma się wrażenie, że jest się jednym z bohaterów. Nie można się oderwać od lektury. Można również rozpoznać typowy dla niego styl układania wydarzeń. Z początku lektura jest trochę nudna, nieciekawa, potem akcja nabiera tempa, jest zapierająca dech w piersiach, aż w końcu dochodzi do punktu kulminacyjnego, po którym jest spokój. To właśnie ten specyficzny styl jest wielką zaletą autora. Potrafi zaciekawić czytelnika może nie od pierwszej strony, ale od drugiego czy trzeciego rozdziału. Warto przebrnąć przez, z pozoru nudne, rozdziały by poznać wyjątkową historię.

W "Wojnie cukierkowej", tak jak w innych swoich powieściach, autor porusza tematy, które są bliskie współczesnej młodzieży, a jednocześnie gdzieś zapomniane. Prawdziwa przyjaźń, walka dobra ze złem, dręczenie przez starszych, brak uwagi ze strony rodziców i złe znajomości są ukryte gdzieś pomiędzy kartami tej książki i tylko czekają, by ukazać się czytelnikowi, który wraz z upływem czasu rozumie coraz bardziej, co autor chce mu przekazać. Ta książka to nie zwykła fantastyka, będąca rozrywką, ale swego rodzaju podręcznik, przeznaczony dla młodych osób. Oby potrafiły z niego korzystać.

Mull umieszcza w tej powieści barwne postacie, każda z trochę innym charakterem. Nate i Trevor są bardzo odważni, Summer chce jak najlepiej wypaść przy chłopakach, a Gołąb jest nieco nieśmiały, ale zdolny do wielkich czynów. Ponadto są również pani White, która wydaje się miła, ale jest zła, jej pomocnicy, pan Stott, który może nie jest do końca dobry, ale nie jest też do końca zły oraz chyba moja ulubiona postać, John Dart, który jest zdecydowanie dobry, odważny, choć obarczony klątwą. Ta mieszanka osób sprawia, że czyta się naprawdę wyjątkową powieść.

"Wojna cukierkowa" to bardzo dobry początek obiecującej serii. Myślę, że osoby w każdy wieku będą zachwycone niebanalnością tej książki i wspaniałą historią. Mnie bardzo się podobała i nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce trafi kolejna książka autora. Tym bardziej, że zapowiedział, iż będzie pisać około dwóch książek rocznie... 
Cena detaliczna: 39,90 zł
Moja ocena: 10/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Książkowe podróże (USA, Colson)

3 komentarze:

  1. Skoro tak bardzo Ci się podobało, to i ja muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym autorze, ale wciąż nie miałam okazji poznać jego prozy :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wysoka ocena, a ja nawet nie słyszałam wcześniej nazwiska tego autor. Ale pomysł z magicznymi cukierkami jest doskonały!:))

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!