2014/07/10

136. Madeleine - Consilia Maria Lakotta

Obrazek Madeleine


Tytuł oryg.: Madeleine
Seria/cykl:
Tłumaczenie: Jacek Jurczyński
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Liczba stron: 260
Gatunek: romans



Helier i Madeleine, dwoje młodych ludzi, jakby stworzonych dla siebie, udaje się na wakacje. Pomiędzy nimi niczym fatum staje nagle urodziwa, lekkomyślna Yvonne, nieomal z demoniczną namiętnością uprawiająca intryganckie gry. Pomagają jej okoliczności czy też świadomie bądź nieświadomie doprowadza do ich powstania? Na krótki czas Helier przejmuje odpowiedzialność za Yvonne wobec jej rodziców, aż w wyniku kolejnych wydarzeń czuje się zobowiązany do wzięcia w soje ręce całego jej życia.

Kierowana normandzką dumą Madeleine, nie czekając na wyjaśnienia, wchodzi w nowy związek. To, co wydaje się bezsensowne, dzięki szczerej postawie i sile wiary osób konfrontowanych z trudnościami nabiera wartości i znaczenia, a także staje się pomocą i błogosławieństwem dla innych. Gdy po latach Helier i Madeleine spotykają się ponownie, wolni dla siebie, poznają, że ich miłość przetrwała cierpienie i rozstanie. (opis wydawcy)

Kiedy sięgałam po "Madeleine" spodziewałam się lekkiej lektury z romansem i różnymi zbiegami okoliczności dotykającymi bohaterów i ciekawą historią rodzinną w tle. Tak też było.

Poznajemy Heliera i Madeleine, którzy przyjeżdżają na wakacje w rodzinne okolice dziewczyny. Chcą oznajmić jej ojcu, że mają zamiar się pobrać, jednak Madeleine wie, że jej ojcu nie spodoba się jej wybranek. Miejski lekarz jest zupełnym przeciwieństwem wymarzonego typa starego Fremonta, który marzy o zięciu z zamiłowaniem do łodzi. Na dodatek Helier pochodzi z Jersey, wyspy, która została znienawidzona przez rodzinę Fremontów. 

Styl Consilii Marii Lakotty jest lekki, łatwy w odbiorze. Pomysł na fabułę był świetny, dotychczas nie spotkałam się w żadnej książce z takimi wydarzeniami. Trochę ciężko było mi połapać się w tym, jakiego okresu dotyczy historia. Obecność samochodów w książce mówiła, że są to czasy współczesne, jednak niektórzy nadal poruszali się konno. Dopiero po zaznajomieniu się z biografią autorki mogłam dopasować wydarzenia do czasu.

O bohaterach wiemy mało. Sam Helier wydał mi się jak z obrazka, idealny w każdym calu. Był mocno zakochany w Madeleine i nie zwracał uwagi na zaloty Yvonne, za co należą mu się słowa pochwały. Madeleine i Yvonne tak bardzo się różniły, że niemożliwością było, iż były kuzynkami. Różnił je nie tylko wygląd, ale i zachowanie. Madeleine to skryta myszka, która bardzo chciałaby zaprotestować, ale po prostu nie umie, bo jej charakter na to nie pozwala. Yvonne natomiast od razu skojarzyła mi się z kocicą, która spręży swoje atuty przy każdej możliwej okazji i nie odpuści żadnemu mężczyźnie. Zwracała na siebie uwagę nie tylko panów, ale i pań, którym nie do końca podobało się zachowanie dziewczyny.

Czego mi zabrakło? Odrobiny więcej wyrażania uczuć, pocałunków, czułych słówek. Helier i Madeleine wydali mi się zbyt poważni jak na swój wiek. Byli studentami, cóż że drugiej połowy XX wieku, młody wiek pozwalał im cieszyć się bliskością ukochanej osoby, oni natomiast myśleli trzeźwo. Nie jest to zła cecha, jednak tutaj sprawiła, że bohaterowie byli trochę papierowi. 

Brakowało mi również opisów krajobrazów. Większość książki to dialogi, jeżeli pojawiały się opisy, to często były zbędne. Chciałam odbyt podróż w wyobraźni do Normandii i na wyspy razem z bohaterami, ale nie mogłam, ponieważ nie miałam do dyspozycji opisów i wrażeń, które owe miejsca wywarły na bohaterach. 

Powieść jest lekka i nie ma co dużo o niej pisać. Czyta się bardzo przyjemnie i szybko, opisy nie są długie, język powieści prosty i zrozumiały. Nie musimy zbyt dużo się wysilać przy lekturze. Przekonała mnie do stylu Lakotty, jednak nie jestem pewna, czy mam obecnie ochotę na inną jej powieść. "Madeleine" jest idealną powieścią na lato i urlop. Można się przy niej odprężyć i nie jest zobowiązująca. Z łatwością można od niej odejść na kilka godzin, a nawet kilka dni, jeżeli mamy coś do załatwienia. Polecam!
Cena detaliczna: 34,90 zł
Moja ocena: 8/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Klucznik, Grunt to okładka

Za książkę serdecznie dziękuję:

2 komentarze:

  1. Hej! Raczej nie czytam romansów, ale są wakacje, więc może się skuszę. Zobaczymy ;)
    Zapraszam do mnie: http://wyznania-czytelniczki.blog.pl/

    Pisałam parę dni temu w komentarzu, ale nie wiem czy przeczytałaś, więc piszę jeszcze raz: nominowałam cię do Liebster Blog Award :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznałam już kilka ksiażek tego Wydawnictwa i musze przyznac, ze bardzo lubie je czytac, wiec i ta bym nie pogardzila.

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!