2014/05/13

119. Mroczna noc - Gena Showalter

pobrane

Tytuł oryg.: The Darkest Night
Seria/cykl: Władcy Podziemi tom I
Tłumaczenie: Klaryssa Słowiczanka
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 320
Gatunek: Paranormal romance



Książek paranormal romance o demonach jest bardzo wiele. Gena Showalter w swojej książce pomieszała wątek „demoniczny” z bogami olimpijskimi, elementami z baśni i odwieczną, bezwarunkową miłością, która pokona każdą klątwę. Szkoda, że jej nie wyszło…

Ashlyn Darrow od zawsze słyszała głosy. Nie byle jakie, ale rozmowy, które wydarzyły się w tym miejscu kiedyś, przed chwilą, wiele lat temu. To doprowadza ją do szału, nie pozwala normalnie żyć. Kiedy więc zostaje wysłana przez Instytut Parapsychologii do Budapesztu, gdzie podobno mieszkają anioły, czuje, że musi dostać się do ich twierdzy. Spotyka Maddoksa, którego opętał demon Furii. Poznaje również innych nieśmiertelnych, noszących klątwy demonów. Oni nie chcą jej ufać, myślą, że jest Przynętą nasłaną przez Łowców. Ona stara się zrozumieć, porusza się jednak w świecie nieustannych tajemnic. Na dodatek ją i Maddoksa, który wyzwolił ją od głosów, zaczyna łączyć namiętne uczucie…

Książkę poleciły mi przyjaciółki, które czytały i im się spodobała. Sięgnęłam z dystansem, obawiając się paranormalnego Grey’a dla nastolatek. W sumie to się nie pomyliłam, ale nie było aż tak źle.

Zacznijmy od tego, że fabuła kręci się wokół walki, demonów i seksu. Poza tym nie ma w niej nic. Akcja jest szybka, ale niezbyt wypełniona wydarzeniami. Miałam wrażenie, że przez 300 stron nie wydarzyło się nic ważnego. Opisy walki są krótkie, trwają po pięć minut. Spotkałam się z wyczerpującymi opisami broni, technik wojennych, taktyk i samej walki (patrz „Zwiadowcy”), ale tutaj nie miała co na to liczyć. Wszystko dzieje się szybko, bez zastanowienia. Opisy to w większości przemyślenia i wątpliwości bohaterów.

Co do samych bohaterów, to Ashlyn nie wzbudziła mojej sympatii, ani nie sprawiła, że jej współczułam. Jest naiwna i głupia. Żeby po dwóch dniach znajomości iść z facetem do łóżka? Chce udawać twardą, upartą, ale jest miękka i wrażliwa. Wydawało mi się, że ciągle jest w opałach, a Maddox ciągle ją ratuje. Sceny z nimi przepełnione są pożądaniem i opisami, jak to oni wyobrażają sobie tego drugiego nago. To wywołało u mnie lekki niesmak. Pozostali wojownicy wydali mi się nawet zabawni. Nieźle się uśmiałam przy ich kłótniach i docinkach, ale to jeszcze nie było to.

Pomysł na fabułę był naprawdę świetny, ale brakowało dobrego wykonania, wykreowania postaci, stworzenia tła dla tej historii. Pojawiają się wzmianki o bogach i Tytanach, ale tak naprawdę nic o nich nie wiemy. Nie wiemy też nic o Budapeszcie, w którym dzieje się akcja. W sumie to nie w Budapeszcie, a w twierdzy na wzgórzu. Powieści brakuje dopracowania, odrobiny duszy autorki. Mam wrażenie, że stać ją na więcej, ale boi się to pokazać. Nie wiem, co chciała z tej książki zrobić, ale jej nie wyszło.

Czy sięgnę po kontynuację? Nie wiem. Sama historia jest nawet ciekawa, może autorka jednak znajdzie trochę więcej natchnienia. Nie sądzę, że „Mroczna noc” jest zła, ale mogło być lepiej. 
Cena detaliczna: 34,99 zł
Moja ocena: 5/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Paranormal romance, Książkowe podróże (Budapeszt), Book Lovers, Mitologia YA, Klucznik

Recenzja dla portalu:
Juventum.pl - Literatura

5 komentarzy:

  1. Nie sądziłam, ze to powiem o jakimś Paranormalu, ale na ten narobiłaś mi ochoty. Okładka jest za to straszna. Facet z motylem na plecach. Bueh! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że Twoim zdaniem książka nie jest zła, to jednak raczej nie przeczytam. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja ocena nie jest zbytnio wysoka, więc wnioskuję, że trochę szkoda czasu na tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka mówi sama za siebie :) Szkoda czasu, ale z braku czegoś lepszego, można sięgnąć. Czasem mam wrażenie, że za dużo czytamy :) A to prowadzi do czepialstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... raczej nie przeczytam tej książki, ale zauważyłam, że czytasz Zakład o miłość Lingas-Łoniewskiej? Przeurocza okładka - to jakies nowe wydanie?

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!