2014/01/22

089. Korona Mandalich - Agnieszka Wojdowicz



Tytuł oryg.: Korona Mandalich
Seria/cykl: Strażnicy Nirgali #3
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 400
Gatunek: fantasy


Nirgala to sterta gruzów. Jej obrońcy są ścigani przez Hauruki. Jednak się nie poddają. Szukają pomocy w Dagonie - mieście na północy, które szczyci się niezwyciężoną jazdą. Aniołowie rozdzielają się na dwie grupy. Jedna pomaga Dagonie, druga broni Eschen, które udało im się zdobyć. Jest jeszcze Bree, która usiłuje znaleźć Koronę Aniołów i wykorzystać ją, by wygrać wojnę. Kiedy jednak przychodzi jej wybrać, dziewczyna woli miłość niż zwycięstwo, kosztem śmierci. Dagończycy szukają pomocy w Wichrowej Twierdzy, a nawet u Gornów. Hauruki jednak mają potężnych sprzymierzeńców i nieprzeliczoną armię.

Czy uda się wygrać wojnę? Jaki los czeka Strażników Nirgali? Jest jeszcze nadzieja?

Trzeci tom "Strażników Nirgali" trochę mnie zawiódł. Spodziewałam się więcej scen walki, że przez całą książkę będą się przewijały choć krótkie sceny z potyczek. W zasadzie są takie sceny, ale głównie na początku i na końcu. Miałam też nadzieję na więcej wydarzeń z Koroną Aniołów w głównej roli, jednak już trochę po połowie Korona schodzi na trzeci plan, bo staje się bezużyteczna. Trochę mnie to zirytowało.

W pierwszej części autorka obiecała nam uczucie między Mikailem a Bree. W drugiej jest go mało, bo wciąż pojawiają się sceny z Erykiem i jego nową miłością. W większości również zakochani są rozdzieleni i przebywają w różnych miejscach. Myślałam, że w trzeciej zostanie to nadrobione, ale nie. Bree znowu gdzieś lata, Mikail skupia się na walce i tym sposobem romantyczne momenty można policzyć na palcach jednej ręki. 

Trochę ze mnie sknera, ale naprawdę mnie te dwie rzeczy denerwowały. Oprócz tego jest dobrze. Polubiłam Maite i żal mi się trochę zrobiło, że w tej części jest z nią mało scen. Styl autorki podoba mi się, jest lekki, ale można się dopatrzeć trudnych i przestarzałych słów, którymi pani Wojdowicz usiłuje wzbudzić atmosferę średniowiecza. Należy się za to plus, tym bardziej, że jest to jej debiutancka trylogia. 

Bohaterów nijak nie da się nie lubić. Są wykreowani na niemal realne istoty, czułam się jakby siedzieli obok mnie i sami opowiadali tę historię. Nie potrafiłam jednak się w nich wczuć, nie czułam tego co oni, byłam obserwatorem, nie uczestnikiem. Warto również zwrócić uwagę na wątek aniołów. Wydaje się, że dopiero w "Koronie Mandalich" autorka przypomniała sobie, że pisze o aniołach. Przez dłuższy czas myślałam, że nie potrafią latać. A tu niespodzianka. 

Mimo niedociągnięć, nadal bardzo lubię tą trylogię. Przede wszystkim ważne jest to, że wyszła spod pióra polskiej pisarki, a nie kogoś obcego. Historia jest unikalna, wątpię by ktoś mógł ją podrobić. Ciekawa jestem, kiedy pani Agnieszka napisze kolejną książkę? Tymczasem polecam Wam trylogię "Strażnicy Nirgali", bo z wielu powodów warto. 
Cena detaliczna: 34,90 zł
Moja ocena: 7/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Książkowe Podróże (fikcyjne krainy: Nirgala, Dagona oraz wiele innych), Book Lovers, Kończę serie wydawnicze

Facebook | Lubimy Czytać | lawendacorine@gmail.com

1 komentarz:

  1. Nie miałam okazji jeszcze czytać pierwszych tomów i szczerze mówiąc, jakoś mi do tego nie spieszno :D Może kiedyś... w dalszej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!