2015/06/25

206. Na psa urok - Anna Sokalska

Ania jest szarą myszką w swojej pracy i poza nią. Potajemnie podkochuje się w swoim koledze, który albo ją ignoruje, albo jest ślepy. Jej jedynym przyjacielem jest york Jerry, który codziennie wita ją w domu i wywołuje uśmiech na jej twarzy. Pewnego dnia jednak Jerry znika, a na jego miejsce pojawia się... mężczyzna! Okazuje się bowiem, że Jerry to tak naprawdę uczeń wiedźmy sprzed setek lat, który został uwięziony przez nią w ciele psa w ramach kary za zdradę. Teraz Jerry boi się, że wiedźma go znajdzie i zemści się na nim. Dlatego desperacko szuka sposobu, aby ją zniszczyć. Ania mu w tym pomaga jak tylko może.
Twórczość pani Sokalskiej jest mi nieznana. Nie wiem, czy to wstyd, czy nie, ale nigdy o niej nie słyszałam. Dopiero książka "Na psa urok" mnie zaciekawiła i postanowiłam po nią sięgnąć, choć wielu moich "kolegów po fachu" się poddało, ze względu na formę narracji i nieco niepokojący wygląd tekstu. Ja stwierdziłam, że może trzeba dać szansę tej książce. I jej ją dałam. Tym bardziej, że nigdy nie słyszałam o książce napisanej dla psa.

Tym, co mnie jako pierwsze uderzyło, były dziwnego pochodzenia komentarze, pisane kursywą. Nie jestem do końca pewna, co tutaj autorka miała na myśli, aczkolwiek nie jestem również pewna, co sama o nich sądzę. Z jednej strony - dodawały całości lekkości i niezwykłego humoru, były bardzo opryskliwe i pełne sarkazmu. Z drugiej zaś strony - nie miały większego znaczenia dla fabuły, były pewnym zbędnym dodatkiem, który miał nas rozśmieszyć. A może miały jeszcze inną rolę? Tego nie jestem w stanie powiedzieć.

Kolejną rzecz (która mi się nie spodobała), było dosyć aroganckie, przynajmniej moim zdaniem, użycie przez autorkę własnego nazwiska w tekście i w dodatku z opisem, że jest to "najlepsza polska pisarka", choć może tutaj przekoloryzowałam. I znowu: z jednej strony "wolnoć Tomku w swoim domku", a z drugiej - kto tak robi? Jak dla mnie, naturalną rzeczą jest wymienienie w tekście nazwiska innego autora, znanego wszystkim np. Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Wtedy powieść staje się bardziej realna, bliższa czytelnikowi. Ale użycie własnego nazwiska jest co najmniej samolubne, moim zdaniem. Choć to wszystko może być po prostu żart...

Ostatnią już rzeczą, która w sumie również budzi moje kontrowersje, jest narracja. Czas teraźniejszy - nic dziwnego, dużo jest takich książek. W trzeciej osobie - to też nie jest dziwne. Ale połączenie tych dwóch czynników jest mało spotykane. I właśnie dlatego sama nie wiem, czy mi się to podobało, czy nie. W ten sposób nabrałam wrażenia, że książka jest scenariuszem, tym bardziej, że opisy były bardzo podobne do didaskaliów w różnego rodzaju dramatach. Kiedy już się przyzwyczaiłam do tego, nie denerwowało mnie to jednak tak, jak na początku. Bo wtedy ta drzazga uwierała niemiłosiernie. Potem już trochę mniej.

Pomysł na książkę "Na psa urok" jest bardzo oryginalny. Zwykle czytamy o książętach zamienianych w żaby, czasem tygrysy, z rzadka jakieś ptaki. Tutaj mamy niepozornego yorka. W dodatku książka ma bardzo przyjemną atmosferę, klimat polskich czarownic, Łysa Góra itd. Fajnie się to wszystko łączy i układa. Mamy kilka niewiadomych, które musimy wyjaśnić. Akcja nie jest pędząca bez tchu, ale jest raczej dosyć szybka.

Jeżeli o bohaterów chodzi, to jest ich wielu. Z pozoru byśmy pomyśleli, że aż za wielu. Akcja przerzuca się z jednego na drugiego, jeszcze bardziej potęgując wrażenie, że czytamy scenariusz jakiegoś filmu. A potem wszystko jakoś się łączy. Nie przywiązałam się do bohaterów książki za bardzo, ale nie mam im zbyt wiele do zarzucenia. W końcu nie musimy być najlepszymi przyjaciółmi, choć byłoby miło....

Trochę wyszło, że "Na psa urok" albo ma dużo dobrych stron, albo ma dużo złych stron - zależy jak patrzeć. W sumie, jak kto lubi. Jeżeli to, co wymieniłam, nie będzie Wam przeszkadzać, to będziecie czerpać przyjemność z lektury. Ja podczas czytania dobrze się bawiłam. Czy sięgnę po inne książki autorki? Jeszcze się okaże.

Moja ocena: 7/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: Na psa urok
Seria/cykl: -
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Atut
Liczba stron: 283
Gatunek: fantastyka, fantasy, komedia
Cena detaliczna: 30,00 zł
Kupisz: aros.pl
Data wydania: 2015






Książka pod patronatem

5 komentarzy:

  1. I ja pierwszy raz słyszę o książce i autorce. Ale fabuła nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa tej pozycji i tego, jak będzie brzmiało moje zdanie na jej temat :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Również pierwszy raz słyszę o autorce. Fabuła dosyć ciekawa, ale chyba jednak ta narracja mnie odstrasza :/

    http://wiecznie-zaczytana-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być zabawna odskocznią od rzeczywistości. tego mi teraz trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takie narracji, więc odpuszczę sobie tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!