2015/04/14

Egzamin gimnazjalny - Jak to przeżyć?

Tym postem rozpoczynam nowy, nieregularny cykl na moim blogu - "Jak to przeżyć". Będzie on trochę bardziej lifestylowy, ale również ważny. Zaplanowane na razie mam trzy posty o tematyce szkolnej, jednak nie jest wykluczone, że kiedyś do tego cyklu wrócę i pojawią się również inne tego typu posty :). Dzisiaj na tablicę bierzemy Egzamin Gimnazjalny.

Każdy gimnazjalista boryka się z jednym z najważniejszych problemów w jego nastoletnim życiu - egzaminem gimnazjalnym. Jest to kolejny wymysł naszego wspaniałego Ministerstwa Oświaty, który zmusza gimnazjalistów do zapamiętania większości informacji ze szkoły i zdanie z nich egzaminu, który trwa trzy dni i decyduje o jego dalszym życiu - wyborze szkoły, zawodu itd. Pewnie w tym momencie wszyscy w wieku 15-16 lat wkurzają się na nasz system oświaty za to, że coś takiego u nas istnieje. Jednak nie martwcie się, w innych krajach też piszą takie testy na zakończenie pewnego etapu nauki :).

Najgorsze w egzaminie jest to, kiedy on jest. Kwiecień, czyli dwa miesiące przed końcem roku szkolnego. Kiedy cały materiał nie jest jeszcze zrealizowany, ba! niektóre działy nie zostały nawet tknięte. A można się spodziewać, że np. pytanie z I wojny światowej się pojawi. Logika dzika, po prostu! Denerwują się nad tym nauczyciele, rodzice i sami uczniowie, chociaż niektórzy podchodzą do tego lajtowo.

Ja w tym roku również przystępuję do Egzaminu Gimnazjalnego. Jak pewnie większość trzecioklasistów trochę się denerwuję, ponieważ chcę się dostać do dobrej szkoły. Napisać więc muszę bardzo dobrze. Przedstawię Wam kilka moich sposobów na naukę i radzenie sobie z tym wszystkim.

1. Zacząć trzeba od rozpatrzenia, które przedmioty są nam najbardziej potrzebne, na które chcemy postawić, które mogą naprawić straty punktowe w innych. U mnie są to zdecydowanie: język polski, historia, geografia, biologia, matematyka, język angielski. 
2. Przygotowywać się trzeba całe trzy lata. Nie nadrobicie całego materiału w jeden tydzień, nawet w jeden miesiąc - trzeba przecież uczyć się też na bieżąco. Powtarzanie zacznijcie od początku trzeciej klasy, z całą pewnością nauczyciele Wam w tym pomogą. Im bliżej egzaminu, tym bardziej powinni naciskać na Waszą wiedzę - zależy im przecież na Waszych sukcesach, ponieważ od tego będzie zależeć również ranga szkoły.

3. Jeżeli powtarzaliście od początku roku, nadrabialiście jakieś zaległości, przypominaliście sobie to, o czym zapomnieliście - jest dobrze. Spójrzcie również na wyniki z egzaminów próbnych, które z pewnością organizowano w Waszych szkołach. Co prawda u mnie oficjalny próbny (trwający trzy dni, w normalnej formie egzaminu) był bardzo prosty, wręcz banalny, jednak nie należy osiadać na laurach. Nauczyciele przestrzegli nas, że "prawdziwy" egzamin może być dużo trudniejszy.

4. Przed samym egzaminem (czyli teraz) skupcie się na przypominaniu. Ja na przykład przeglądam sobie notatki z historii, które zawsze robię na sprawdziany, testy z matematyki, które robimy na zajęciach dodatkowych oraz jakieś notatki z innych przedmiotów. Nie kujcie i nie uczcie się na siłę! Egzamin nie będzie miał formy sprawdzianu, a testu (A,B,C). Jeżeli kiedyś się czegoś nauczyliście na sprawdzian, a teraz sobie to przypomnieliście, to na egzaminie jeżeli pojawi się pytanie o tą rzecz, z pewnością będziecie wiedzieli o co chodzi.

5. Wrzućcie na luz. Nie ma się czym stresować, wiedza ma być w Was. Jest to przecież sprawdzenie tego, czego nauczyliście się w ciągu trzech lat, a nie ostatniego miesiąca. Starajcie się o tym nie myśleć, ale zawsze gdzieś tam o tym pamiętać.

6. Rozwiązujcie testy, przeglądajcie repetytoria, Internet. W większości podręczników z tyłu znajdują się pytania egzaminacyjne, powtórzenia - korzystajcie z nich. Przyzwyczajajcie się do formy tekstu.

7. Jeżeli macie problemy z wypowiedziami pisemnymi z polskiego lub angielskiego - czytajcie prace innych. Poproście nauczycieli, aby dali Wam przykładowe prace, może nawet innych uczniów. Szukajcie w Internecie szablonów i "gotowców". Tym razem nie będziecie mogli po prostu przepisać sobie pracy ze strony internetowej do zeszytu. Starajcie się również dużo pisać, to nie muszą być długie rozprawki czy listy.

8. W przeddzień egzaminu porzućcie naukę. Niech w tym dniu nikt nie myśli o tej ważnej próbie. Wyjdźcie gdzieś ze znajomymi, idźcie do kina, zagłębcie się w lekturze. Róbcie wszystko, żeby o tym nie myśleć.

9. Na egzamin przyjdźcie wyspani, z wszystkimi przyborami i tabliczką gorzkiej czekolady w ręce. Uśmiechajcie się i zjedzcie kilka kostek czekolady. Najlepiej rano dobrze obudzić mózg, zjeść porządne śniadanie i pobudzić pracę hormonów szczęścia, co sprawi, że będziecie wypoczęci, pełni siły i gotowi na napisanie testu.

10. Podczas pisania ustalcie sobie "system": czy najpierw robię zadania trudniejsze, czy najpierw te proste? Najpierw napiszę wypracowanie, czy zrobię test? Podzielcie sobie odpowiednio czas. Pamiętajcie, że pierwsza myśl zwykle jest najlepsza. Starajcie się nie zmieniać odpowiedzi, zaufać swojemu instynktowi. Jeżeli nie znacie bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, zastosujcie metodę eliminacji.


Uwierzcie, że Wam się uda. Macie wiedzę, jesteście w tym dobrzy. Nie przeceniajcie się, ale też nie poniżajcie. Po prostu wierzcie w swoje możliwości. Powodzenia Gimnazjaliści!

10 komentarzy:

  1. Nie chciałabym wrócić do tego czasu, pamiętam swój pierwszy stres. Oczywiście nie ma to porównania co do matury, czy sesji, ale każdy stres jest niezdrowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie to czeka za rok.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również piszę egzamin w tym roku :) Zależy mi aby napisać go jak najlepiej umiem. Liczę, że matematyka oraz polski pójdą mi dobrze, ale i przyrodnicze oraz historię również chcę napisać na dobrym poziomie, co do angielskiego poddałam się - wiem, że nie wyjdzie. Moim największym błędem było pozostawienie powtórki na ostatnie półtora tygodnia przed egzaminem - zdążę powtórzyć tylko niewielką część materiału z trzech lat. Mogę mieć tylko nadzieję, że wiedza, którą nabyłam, gdzieś jest tam w moim kochanym mózgu ukryta i ujawni się, gdy będę jej potrzebować, a stres jej nie przegoni :) Dziś już po raz drugi czytam o tej czekoladzie, chyba wezmę ze sobą spory zapas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja na szczęście czekam jeszcze rok. ale jestem dobrej myśli. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, to wrzucić na luz, jak z każdym egzaminem :) Egzamin gimnazjalny pisałam dawno temu, od matury kilka lat minęło, ale co semestr mam potężną sesję - denerwowałam się tylko parę razy, jakoś specjalnie przygotowywać się zaczęłam dopiero na drugich studiach, a i to nie zawsze - jak na razie bardzo dobrze na tym wychodzę. Bo co strasznego się stanie, jeśli nie zaliczę najlepiej? Nic. Nikogo to nie będzie obchodzić. Z egzaminem gimnazjalnym jest tak samo - chcesz się dostać do dobrej szkoły, bo chcesz iść na wymarzone studia. Ale dobra szkoła w tym nie pomoże, to Ty musisz się postarać. Składając papiery na studia nikt nie zapyta jaką szkołę skończyłaś, później tym bardziej. Nikogo nie będzie interesować nawet jakie oceny miałaś, jaki profil liceum. Będzie się liczyć wynik matury, a znam masę przypadków, gdzie osób z tych "gorszych" liceów miały lepsze wyniki niż te z "lepszych". Bo się starały. Bo zamiast ślęczeć nad masą przedmiotów ich nie interesujących, żeby się w szkole utrzymać, uczyły się tego, co chciały i wybrały na maturze. Albo się nie uczyły, a rozwijały zainteresowania, więc część wiedzy nabyli mimochodem. Na roku mam dziewczynę, która jest po liceum z pierwszej dziesiątki w kraju. Nie najlepiej jej idzie :)
    Najlepiej wyluzować, nie martwić się i nie zbyt dużo. I nie przesadzać z nauką, już nie pomoże. Test w końcu ma sprawdzić wiedzę z 3 lat, takiego ogromu materiału już się nie powtórzy tak, by zapamiętać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisałam ten test rok temu i, moim skromnym zdaniem, to po prostu głupota. Mieszkam w małej miejscowości i mamy: 1 LO, 1 technikum i 1 zawodówkę. Każdy dostaje się tam, gdzie chce, bez najmniejszych problemów. Rozumiem, że w większych miastach są one potrzebne, jednak w małych miasteczkach powinny być dobrowolne- takie jest moje zdanie. Poza tym dużo robi tutaj stres, czasem zapomina się najprostszych rzeczy. Ale kiedy siadasz przed kartką to już jakoś leci.
    Tak czy siak, nie przejmuj się- ja już nawet nie pamiętam swoich wyników. Matura, oto czego trzeba się bać i przygotowywać się!
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U ciebie każdy idzie gdzie chce, ja co prawda też mieszkam na zadupiu, gdzie jest jedno LO, ale wokół same duże miasta z dobrymi szkołami. Selekcję jakąś trzeba przeprowadzić, niestety :)

      Usuń
  7. Pisałam już dobre kilka lat temu, ale nie pamiętam, bym się stresowała. Może dlatego, że po prostu przez całe gimnazjum systematycznie pracowałam, nie obijałam się, więc i miałam świadomość, że powinno mi pójść naprawdę dobrze. Zresztą... wydaje mi się, że te testy naprawdę nie są trudne, rok temu moja siostra pisała i z ciekawości patrzyłam, czego teraz wymagają, czy może coś się zmieniło - to nadal podstawowa wiedza, z której opanowaniem nie powinno być ogromnych problemów. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też piszę w tym roku :) Sama nie wiem, czy się stresuję czy nie. Mam momenty, kiedy się zastanawiam jak to będzie i momenty, kiedy jestem bardzo spokojna i myślę "co będzie to będzie". Powtarzam jakoś od dwóch tygodni tak intensywniej. Wiem, że się nie nauczę, ale przez całe gimnazjum miałam piątki i czwórki, więc wierzę, że solidna powtórka taka na odświeżenie wystarczy. Do tego robię testy i zadania. Najważniejsze to pozytywnie myśleć! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również mam w tym roku egzamin gimnazjalny. Na szczęście skończyliśmy materiał ze wszystkich przedmiotów, chociaż ledwo. Trochę się denerwuję, bo chce się dostać do szkoły, gdzie wymagania są bardzo wysokie.
    Ja robię przykładowe arkusze CKE (http://cke.edu.pl/index.php/egzamin-gimnazjalny-left/2013-07-27-11-39-30).
    Mam nadzieję, że dobrze napiszę.
    Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!