2014/11/22

[36. Filmowa Sobota] Kosogłos cz.1

Nadeszła chwila, której oczekiwali wszyscy - do kin weszła pierwsza część "Kosogłosa". Ostatnia część trylogii została podzielona na dwie części. Z pewnością dla utrzymania dreszczyku oczekiwana, dla zwiększenia "mocy" produkcji i możliwości zmieszczenia wszystkich ważnych szczegółów w dwugodzinnych filmach. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z filmu.

Trzecia część "Igrzysk śmierci", jednego z największych kinowych hitów ostatnich lat i nowej, wielkiej popkulturowej sagi. W imponującej obsadzie znaleźli się nagrodzeni Oscarami Jennifer Lawrence i Phillip Seymour, a także Donald Sutherland. Po raz pierwszy w „Igrzyskach śmierci”, w jednej z kluczowych ról, zobaczymy Julianne Moore. Katniss wraz z matką i siostrą mieszka w legendarnym, podziemnym dystrykcie trzynastym, który, wbrew kłamliwej propagandzie, przetrwał zemstę Kapitolu. Z nowymi przywódcami na czele, rebelianci przygotowują się do rozprawy z dyktatorską władzą. Katniss, mimo początkowych wahań, zgadza się wziąć udział w walce. Staje się symbolem oporu przeciw tyranii prezydenta Snowa. 

Film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Był genialny. Z wielkim napięciem śledziłam losy bohaterów na ekranie, a przecież wiedziałam, jak się potoczą. Mimo to twórcom udało się mnie zaskoczyć swoją wizją książki, wszystkich wydarzeń. Szczerze przyznam, że film idealnie (moim zdaniem) wszystko odzwierciedla i jest na takim samym, o ile nie wyższym, poziomie co książka.

Najbardziej oczywiście podobała mi się muzyka, James Newton Howard postarał się przy tworzeniu dźwięków. Idealnie odzwierciedla wszystkie wydarzenia i nadaje im lepszego wyglądu. Poprzez ścieżkę dźwiękową Howard mówi nam to, co nie zostało powiedziane w scenariuszu. Podkreśla wagę niektórych wydarzeń. To jest magia. Muzyka zawsze powinna tak działać. 

Najbardziej uderzającą sceną dla mnie, była ta w 12, nad jeziorem, kiedy Katniss, czyli Jennifer, śpiewała, a także sceny późniejsze, kiedy tłum rebeliantów zaatakował elektrownię, śpiewając piosenkę "Hanging tree", która stała się hymnem powstania. Choć z powstaniem miała niewiele wspólnego, łatwo zinterpretować to, co ze sobą niesie: urodziliśmy się, by być wolni, więc lepiej umrzeć próbując wolność odzyskać, niż spędzić całe życie w niewoli, bez kiwnięcia palcem, aby to zmienić. Niesamowita jest pokazana tu siła nadziei i wiary. Wystarczy jedna piosenka, jeden gwizd Kosogłosa, a ludzie pójdą za jego głosem. To jest piękne. I bardzo smutne.

"Kosogłos cz.1" jest wspaniałym uzupełnieniem książki. Film jest dużo lepszy niż poprzednie części. Efekty są wspaniałe, choć w kilku momentach widać, że to skomputeryzowana wizja. Mimo tego wszystkie efekty, obrazowe i dźwiękowe są niesamowite. Nie mogłam wyjść z podziwu. Na pochwałę zasługuje również obsada, która doskonale spisała się w swoich rolach. Jennifer zagrała psychicznie chorą i wyczerpaną Katniss, Julianne Moore - opanowaną i chłodną prezydent Coin, Donald Sutherland - okrutnego Snowa. Pozostali również okazali się świetnymi odtwórcami swoich postaci, jednak chyba najlepiej czuł się Woody w skórze Haymitcha. Są bardzo podobni...

"Kosogłos" jest wartym zobaczenia filmem. Musi iść w parze z książką, bo wiele jest kwestii, które były opisane przez Collins inaczej lub nie zostały w filmie wyjaśnione, ale nie zmienia to faktu, że film jest genialny. Już wiem, że niedługo znów go obejrzę, bo warto. A soundtrack pewnie będzie mi towarzyszył pewnie wszędzie, szczególnie "Hanging tree". Polecam wszystkim fanom i nie tylko!

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 (2014)



Moja ocena: 6/6
Tytuł oryg.: Mockingay part 1
Reżyseria: Francis Lawrence
Scenariusz: Danny Strong, Peter Craig
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2014
Gatunek: Science fiction, akcja
Czas: 123 min
Wersja językowa: napisy PL





Utwory, które polubiłam:


Wszystkie grafiki pochodzą z wyszukiwarki Google, oprócz plakatu, który pochodzi ze strony Filmweb. Opis pochodzi ze strony http://www.filmweb.pl
Powyższy tekst nie jest recenzją, jest jedynie opinią polecającą i własnymi przemyśleniami na temat filmu. 

17 komentarzy:

  1. A mnie niestety film rozczarował. Ba! Uważam, że jest najgorszy z dotychczasowych ekranizacji trylogii Collins. Brak logiki w pewnych momentach (rebelianci przebiegający z bombą tuż koło uzbrojonych mieszkańców Kapitolu? Od razu było widać, że to zasadzka!) i pozbawienie Katniss jakiejkolwiek inteligencji trochę mnie raziły. Jednak niektóre sceny - rzeczywiście genialne. A "Hanging tree" faktycznie zapada w pamięć).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stu procentach się z tobą zgadzam!

      Usuń
  2. Ale najpierw muszę przeczytać książkę ^^ Jeśli chodzi o filmy to pierwsza i druga część były bardzo dobrze zrealizowane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że wszyscy fani ruszyli do kin. Ja oczywiście obejrzę film, ale nie w kinie, bo nie mam czasu na wyjazdy (40 km). Poczekam na DVD :) Ogólnie "Kosogłos" - książka mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. W moim małym miasteczku będzie wyświetlany dopiero 5 grudnia. Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekałam właśnie na recenzje tego filmu! Teraz spokojnie mogę iść do kina, a wybieram się we wtorek :) Mnie również bardzo podobają się dwie z ostatnich wymienionych przez Ciebie piosenek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi osobiście film przypadł do gustu, chociaż wydaje się, że to dopiero preludium do kolejnej części. Czas w kinie na pewno nie był stracony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piosenka Katniss nad jeziorem na pewno jest najmocniejszym punktem filmu :) słucham jej od wczoraj non stop prawie :)

    Pozdrawiam, naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszyscy teraz rozpisują się o ekranizacji, ja wiem, że na pewno obejrzę, nie wiem jak mi się podoba ekranizacja, bo książka podobała mi się najmniej z całej sagi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trylogię czytałam rok temu, ale szczerze mówiąc nie śpieszno mi z ekranizacjami. Boję się, że zepsują wrażenia po lekturze. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybieram się do kina na film. Wszyscy zachwycają się, zobaczymy jak będzie ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam w piątek na tym filmie i również zrobił na mnie duże wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Za niedługo także wybieram się na Kosogłosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie ciągnie mnie, żeby zobaczyć ten film. Z drugiej strony wolałabym wcześniej przeczytać książkę. Koniec końców stanie na tym, że pobiegnę do kina

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny, genialny film, a rola Jennifer Lawrence jest doskonała, nic dziwnego, że otrzymała Oscara w tak młodym wieku. Nie wiem, czy film jest na tyle wzruszający, żeby na nim płakać, ale ja się w każdym bądź razie rozryczałam:)) Rzecz jasna, na dvd muszę mieć obowiązkowo tę ekranizację. Chyba nawet dziś włączę sobie "W pierścieniu ognia":)

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam :-) Hanging Tree jest świetne!
    U mnie na koniec filmu ktoś z widowni zaczął krzyczeć 'O nie! O nie!' i mu się nie dziwię :P Za szybko się skończył!

    OdpowiedzUsuń
  16. A liczyłam na więcej, niestety film mnie rozczarował. Nie był zły, ale to nie to samo co książka :]

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!