2014/06/12

128. Poza czasem - Alexandra Monir

Poza czasem


Tytuł oryg.: Timeless
Seria/cykl: Poza czasem #1
Tłumaczenie: Natalia Mętrak
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 288
Gatunek: fantastyka, dla młodzieży (+14)

Kiedy mama Michele ginie w wypadku samochodowym, dziewczyna musi przenieść się do Nowego Jorku, do dziadków, których nigdy nie poznała i którzy wyrzucili jej mamę z domu za związek z jej ojcem. Jest załamana. Podczas rozpakowywania rzeczy swojej matki znajduje tajemniczy klucz, który pasuje do dziurki w szufladzie. W szufladzie zamknięty jest dziennik przodkini Michele, Clary Windsor, która została adoptowana. Niespodziewanie Michele przenosi się w czasy Clary, w 1910 rok. Poznaje tam Philipa Walkera, który jest chłopakiem z jej snów. Szybko okazuje się, że łączy ich głębokie uczucie, które nie zna granic Czasu. Jednak życie Michele otaczają tajemnice. Czy uda im się znaleźć sposób by być razem? Skąd u dziewczyny zdolność podróżowania w czasie?

Spodziewałam się po tej książce czegoś więcej. Miałam nadzieję móc porównać ją do bestsellerowej "Trylogii Czasu", która poniekąd rozkochała mnie w historii. Jednak to, co udało się Kerstin Gier nie wyszło Alexandrze Monir. 

Pierwszym, co mnie denerwowało, była sama bohaterka. Mało inteligentna, dużo mówi, mało robi. Jej zachowanie mi się nie podobało, była bezradna, a nie starała się niczego zrozumieć. Wszystko przychodziło do niej samo, w ogóle nie starała się odkryć żadnej tajemnicy. Nie. Ona tylko podróżowała w czasie, spotykała się z Philipem i myślała, jak by tu sprawić, by mogli być razem, ale tak, by oboje byli szczęśliwi. Miała w sobie kilka dobrych cech, choć ciężko mi tu teraz jakąś przytoczyć. Przede wszystkim trzeba pogratulować jej odwagi, bo wiele osób wystraszyłoby się takiego daru. Ale to w końcu bohaterka książki, musi przyjąć to, co daje jej los.

Jestem romantyczką, trudno to ukryć. Uwielbiam czytać o miłości, niebezpieczeństwach itp., ale tutaj autorka przesadziła. Połowa książki to miłość głównej bohaterki i Philipa. Gdyby chociaż starali się coś z tym zrobić, ale nie. Podróże w czasie grają ważną rolę w "Poza czasem", ale nie tak ważną jak miłość. W końcu o tym ta książka jest, prawda? O miłości, która nie zna granic. Zirytowałam się, czytając któryś raz z kolei jak Philip i Michele rzucają się na siebie przy pierwszej lepszej okazji.

Brakowało mi faktów historycznych, opisów Nowego Jorku, przyjęć i obyczajów. Mało było też innych bohaterów. Prawie w ogóle nie znamy Windsorów, Caissie. Najważniejsza jest Michele i to, co ona czuje i robi. 

Muszę przyznać, że sposób podróżowania w czasie jest bardzo pomysłowy. Kto by pomyślał, by użyć do tego klucza? Akcja jest szybka i dużo się dzieje, to mi się bardzo podobało, bo sprawiło, że nie mogłam się oderwać. Styl Alexandry Monir jest bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze. Czytało mi się bardzo dobrze. Język jest prosty, młodzieżowy.

Nie da się ukryć, że "Poza czasem" nie jest doskonałą powieścią, nawet jak na swój gatunek. Wielu elementów mi brakowało, wiele mnie irytowało, ale koniec końców książka mi się spodobała. Z wielką chęcią i niecierpliwością sięgnę po kolejny tom. Może poznam odpowiedzi na swoje pytania? 
Cena detaliczna: 32,90 zł
Moja ocena: 7/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Książkowe podróże (LA, NY)

4 komentarze:

  1. Na razie sobie chyba odpuszczę, a do pozycji wrócę kiedy później, bo jak na razie mam dosyć podobnych pozycji. A jeśli bohaterka jest tak irytująca, to już na pewno pozycja nie na ten czas, ostatnio nie mam cierpliwości i prawdopodobnie główna postać strasznie by mnie drażniła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i mnie osobiście nie aż tak bardzo się spodobałam, aczkolwiek może być ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam różne opinie na temat tej książki, ale mnie osobiście jakoś ona nie przekonuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!