2014/03/08

[17. Filmowa Sobota] Trzej Muszkieterowie (2011) reż. Paul W.S. Anderson

Trzej muszkieterowie 3D (2011)

Tytuł oryg.: The Three Musketeers
Scenariusz: Andrew Davies, Alex Litvak
Premiera: 14 października 2011 (Polska) 1 września 2011 (świat)
Produkcja: Francja, Niemcy, USA, Wielka Brytania
Gatunek: przygodowy
Czas: 110 min
Wersja językowa: lektor PL


Młody D'Artagnan przybywa do Paryża aby zostać muszkieterem. Już pierwszego dnia pakuje się w kłopoty. Spotyka się z Aramisem, Portosem i Atosem na umówionych pojedynkach. Mężczyźni wyśmiewają chłopaka. Żarty przerywają im gwardziści kardynała. Czwórka muszkieterów stawia czoła czterdziestce gwardzistów i roznosi ich na łopatki. Nie umyka to uwadze króla, który nagradza ich za to, mimo dezaprobaty kardynała. Ten zaś knuje spisek, jak pozbyć się młodego króla Ludwika. W tym celu, kradnie klejnoty królowej i wywozi je do Wielkiej Brytanii. Muszkieterowie ruszają na ratunek.

Na film pokusiłam się z jednego powodu. Nazywa się Logan Lerman, z którego miałam taką uciechę, że biedak przez cały film musiał słuchać moich uwag na temat swojego zachowania i wyglądu. No co przyznajcie, fani Logana, dziwnie wygląda z długimi włosami. 

Film jak film. Typowo przygodowy, każdy chyba wie, jak się skończy. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że D'Artagnan znajdzie swoją miłość już na początku, a na końcu ona zgodzi się z nim umówić. Przecież to oczywiste. Całość jest tak przewidywalna, że mogłam bez problemu przewidzieć reakcję każdego z bohaterów.
Adaptacji filmowych dzieła Dumasa jest tak wiele, że już się zaplątuję w różnych wersjach. Moim celem jest obejrzeć je wszystkie i porównać twórczość reżyserów. Cóż, tutaj Anderson się nie popisał. Sceny walki są dosyć żałosne, choć całości nie brakuje humoru, za co duży plus. Plusik też za stroje, bo są jak najbardziej epokowe. Bardzo spodobała mi się również postać Konstancji, która okazała się twardą sztuką, którą wystarczy porwać i uratować, żeby zmiękła. 
Oprócz Logana, którego oczywiście znamy z "Percy'ego" oraz najnowszego filmu "Noe. Wybrany przez Boga" (wybieram się), zobaczymy również sławniejszego Orlanda Bloom, którego chyba wszyscy kojarzą jeśli nie z adaptacji twórczości Tolkiena, gdzie grał Legolasa, to z "Piratów z Karaibów". Jak już mówimy o obsadzie chociażby "Hobbita" to niejaki Bard, grany jest przez Luke'a Evans, którego tutaj zobaczymy w roli Aramisa. Był ktoś już może na "Miłość bez końca"? Gabriella Wilde, która gra tam jedną z głównych ról, tutaj wcieliła się w piękną Konstancję. 

Muzyka była średnia, ale ładna. Jeżeli przymrużyć oczy, to całość wypadła nieźle. Myślę, że zamysłem reżysera było tutaj bardziej roześmiać niż wzbudzić napięcie. Ciekawie przedstawiona historia, bardzo fajna obsada. Film warty obejrzenia. 


Moja ocena: 5/6
Zwiastun:

Piosenka:

3 komentarze:

  1. Wierzę, że jest to dobry film, aczkolwiek zupełnie nie w moim guście... Poza tym nigdy nie rozumiałam i nadal nie rozumiem fenomenu Blooma, czym pewnie narażę się jego fankom, dlatego odpuszczę sobie tym razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham, uwielbiam, ubóstwiam takie filmy :) Świetna obsada, ciekawe dialogi, szybka akcja- wszystko co potrzeba by film był dobry tu jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie lubię tego typu filmy! Jeszcze jak zobaczyłam obsadę to od razu pomyślałam, że MUSZĘ obejrzeć. Także zaraz się biorę ze ten film :D
    http://literary-land.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!