2015/08/18

218. Źródło - J.D. Horn

Po wydarzeniach z poprzedniego tomu, Mercy nie ma szans zaznać chwili spokoju. Ćwiczy z Jilo, planuje ślub, uczy się u Emmetta. Wciąż próbuje, mimo zakazu pozostałych rodów, uwolnić Maise. Nie jest już dla niej zaskoczeniem, kiedy znowu coś zaczyna dziać się w jej życiu. Tym razem nawiedzają ją duchy z zaświatów. A przynajmniej tak można by sądzić, kiedy Mercy spotyka swoją dawno zmarłą matkę. Emily wyznaje jej mroczne tajemnice rodziny, oczerniając swoje siostry i brata oraz starając się zwrócić Mercy przeciw nim. Jednak dziewczyna kompletnie nie wie, w co ma wierzyć. Niedługo okazuje się, że wszystko jest kłamstwem i nic nie jest takie, jak się wydaje. Czy Mercy pokona kolejne przeciwności losu? Musi zrobić to dla syna...


Pierwszy raz kompletnie nie wiem, co napisać o książce. Nie chcę się powtarzać z poprzednim tomem, ale chyba będę musiała... Tego właśnie nie lubię w seriach - w większości wszystkie tomy są do siebie podobne budową i stylem, przez co ciężko napisać coś nowego, innego o każdym z nich. To ciężki orzech do zgryzienia dla recenzenta...

"Źródło" jest bardzo podobne do "Rodu". W sumie autor ani trochę nie zmienił swojego stylu, który można niemal nazwać idealnym, więc raczej nie potrzebuje zmian. Co się zmieniło? Główna bohaterka, jej problemy. Mercy stała się inną osobą, choć ta przemiana była niemalże niezauważalna. Ogromną zaletą książki jest nieprzewidywalność. Nigdy nie wiemy, co jest prawdą, a co kłamstwem, co zdarzy się, kiedy przewrócimy kartkę. Horn trochę się nami bawi, nagle zmieniając nasz punkt widzenia razem z punktem widzenia Mercy. W końcu sami nie wiemy, co o tym wszystkim sądzić.

Horn ma pewien niezwykły dar - potrafi płynnie przenieść się z wątku na wątek, ze sceny na scenę. Nie czujemy, że zmieniło się miejsce, że zmienił się główny wątek. Autor ma doprawdy niezwykłą wyobraźnię, która zdaje się nie mieć granic. Bez żadnego wysiłku wymyśla nowe wątki, nowe motywy i rozwiązania, rozstając się niemal na dobre z przyzwyczajeniami gatunków fantastyki młodzieżowej i paranormal. Tworzy swój własny gatunek. 

"Źródło" w pewnym sensie jest jakby "cięższą" lekturą niż "Ród". Zdecydowanie dłużej mi zajęło czytanie drugiej części i objętość nie miała nic do tego. Jakoś po prostu... Wybiłam się z tego klimatu i ciężko było mi wrócić. Gdybym czytała jedną po drugiej może byłoby inaczej. Prawdę powiedziawszy "Wiedźmy z Savannah" wypadły mi już z głowy i nie czułam wielkiej ekscytacji przed lekturą. Zwykłą ciekawość i chęć przeczytania kontynuacji - tak. Ale nic więcej. "Ród" był jednak lepszą lekturą, po "Źródle" spodziewałam się, że przebije poprzedniczkę. A była raczej przeciętna...

Zdecydowanie największą zaletą, jaką widzę w tej serii są bohaterowie. Tacy nietuzinkowi, każdy trochę inni, ładnie się dopełniają. Mercy, jak wspomniałam, przechodzi popularną przemianę, ale pod innym względem niż wszyscy pozostali bohaterowie tego typu powieści. Ona zmienia się ze względu na dziecko. Jesteśmy świadkami, jak powoli staje się z bojaźliwej, nieświadomej dziewczyny, silną, młodą kobietą, która jest gotowa walczyć dla swojej rodziny do ostatniego tchu. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, stawia się rodom, nie pozwala by inni dyktowali jej, co ma myśleć. Nie mam ulubionego bohatera w tej książce. Wydaje mi się, że za mało wszystkich znamy. A najmniej znamy Petera, którego moim zdaniem powinno teraz być znacznie więcej w fabule. A on nadal dostaje co najwyżej trzy sceny w książce.

Nie wiem, czy z tej recenzji nie wyszedł jeden wielki chaos, ale dla mnie ma to nawet sens... Jedno jest pewne: "Źródło" to książka dla mnie ciężka do zrecenzowania. Nie mam jednego zdania na jej temat. Z jednej strony jest fajna, niebanalna, zupełnie oryginalna, nie nosi żadnych śladów Harry'ego Pottera czy "DA". Z drugiej strony nie wniosła do mojego życia nic nowego, nie dokonała przełomu, nie rozkochała mnie w sobie, nie wycisnęła ze mnie łez. Ale była fajna i tego się trzymajmy. Fajnie się ją czytało, bo pozwalała zapomnieć na chwilę o Dereku... Mam nadzieję, że kolejna część bardziej mi się spodoba. No i że Wam spodoba się "Źródło" bardziej niż mnie.

Okładka książki Źródło

Moja ocena: 7/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: Source
Seria/cykl: Wiedźmy z Savannah #2
Tłumaczenie: Jerzy Bandel
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 408
Gatunek: fantasy, powieść młodzieżowa
Cena detaliczna: 37,90 zł
Kupisz: aros.pl
Data Wydania: 12 sierpnia 2015






Za książkę dziękuję:
Wydawnictwo Feeria

9 komentarzy:

  1. Gdyby tak ksiażka jakoś do mnie trafiła to chętnie bym ją przeczytała jednak na właśną rękę nie będe jej szukać, gdyż teraz mam za dużo książek na głowie.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli sprowadzą tę serię do mojej biblioteki, to jest szansa, że po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytam w ogóle książek tego typu, ale ta seria mnie bardzo intryguje i chętnie ją przeczytam :)

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach te książki, ale to dopiero wtedy, gdy wygrzebię się z mojego ogromnego stosu, co niestety nie będzie łatwe :D
    dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś do mnie dotarła, słyszałam o niej wiele dobrego, więc nie mogę się doczekać lektury :)

    www.papierowenatchnienia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ,,Ród" wciąż przede mną, ale mam już go na półce, więc pewnie za niedługo już będę mieć w planach ,,Źródło". Mam nadzieję, że mi się bardziej spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się ta seria bardzo podoba, i nie mogę się doczekać kolejnego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam ogromnie ciekawa tej serii, jednak spodziewałam się, że Tobie bardziej przypadnie do gustu. Teraz sama nie wiem czy mam po nią sięgać. Muszę się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!