2014/12/20

[37. Filmowa Sobota] Więzień Labiryntu

Thomas budzi się w windzie, która powoli jedzie w górę. Kiedy w końcu się zatrzymuje i otwierają właz, dowiaduje się, że trafił do Strefy zamieszkałej przez Streferów. To ogromna polana ogrodzona wysokim, betonowym murem. Chłopak niczego nie pamięta – kim jest, skąd pochodzi, jak się tam znalazł. Nie wie, kim są jego rodzice i jak ma na imię. Nikt nie wie, jak trafił do Strefy. Każdego ranka ściany muru się rozsuwają, otwierając Labirynt, który zamyka się o zachodzie słońca. Co miesiąc do Strefy przyjeżdża nowy chłopak. Pojawienie się Thomasa nie zaskakuje, ale gdy tydzień później z windy wychodzi Teresa, wszystko się komplikuje. To pierwsza dziewczyna, która znalazła się w Strefie. Każdy Strefer ma swoją rolę – odpowiada za sadzenie roślin, budowę albo jest zwiadowcą, próbującym ustalić budowę Labiryntu, który zmienia się każdej nocy. Zwiadowcy walczą z czasem i pokonują jak najdłuższe trasy, póki nie zapadnie zmrok, ściany się zamkną, a Bóldożercy wyjdą ze swoich kryjówek. Mimo że Thomas jest „świeżuchem”, Labirynt i Strefa wydają mu się podejrzanie znane. W jego pamięci kryje się klucz do rozwiązania zagadki tajemniczego miejsca.

Obejrzałam ten film, mimo że nie przeczytałam książki. Dlaczego? Bo kusił mnie od sierpnia, a książkę przeczytam niedługo, więc w sumie nie szkodzi. A powiem, że film jest niesamowity.

Nie będę tutaj pisać o tym, o czym z całą pewnością napiszę w recenzji książki, bo nie o to tu chodzi. Twórcy filmu naprawdę się postarali. Stworzyli świetny film, jednak bardzo podobny w konstrukcji do "Igrzysk Śmierci". Nie chodzi mi tutaj o jakieś podobieństwa w fabule itp. Nie, takich nie ma w ogóle. Podobieństwo do "Igrzysk" jest takie, że w obu przypadkach do zrozumienia filmu, potrzebne jest przeczytanie książki. Oglądając, niewiele możemy sobie przyswoić, zrozumieć, a nawet dowiedzieć się. W dwóch godzinach ciężko zmieścić tak wiele informacji. Z trudem czasami się orientowałam w fabule. Widać tutaj idealnie, jak ważne jest przeczytanie książki przed filmem. Być może ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy z istnienia papierowej wersji "Więźnia Labiryntu" nie będzie miał problemu z orientacją. Ja jednak miałam pewne problemy, choć całość zrozumiałam doskonale.
Efekty wykorzystane w filmie są wspaniałe. Bardzo podobały mi się ruchome części Labiryntu, Buldożery (co?!) i cała sceneria. Labirynt, czyli główna część tego filmu, która dyktuje wątki, był ogromny i bardzo tajemniczy. Ogólnie bardzo mi się podobał. O fabule nie ma co mówić, skoro książka jest bestsellerem to musi być świetna. Wzmianki o wątkach i kreacji bohaterów zachowam dla recenzji książki, natomiast napiszę, że aktorzy według mnie bardzo dobrze się wcielili w swoje role. Bardzo mi się podobali, choć w niektórych momentach Kaya Scodelario (Teresa) miała jakąś taką dziwną minę, pasującą bardziej do jakiegoś horroru, niż do tego akurat filmu.

Nie jestem na "świeżo" po tym filmie, więc nie pamiętam dokładnie, jakie miałam zastrzeżenia. Wiem, że jednym z nich, było uśmiercenie pewnego bohatera, co było bardzo smutne. Choć nie miałam okazji, a raczej czasu żeby go polubić. Wiem już, że uwielbiam Neta. On jest genialny! Co do Thomasa - nie wiem. Może jak przeczytam książkę, to moja sympatia wzrośnie. Na razie jest na poziomie 2 z 10. Więc dosyć słabo. 

"Więzień Labiryntu" znów udowodnił mi, że nie ma to jak książka. Dwie godziny filmu, kontra kilka godzin lektury, podczas których mam czas na zrozumienie fabuły, lepsze poznanie bohaterów i zaprzyjaźnienie się z nimi. Film jest wspaniały, choć trzeba było mnie słyszeć, kiedy oglądałam. Miałam mnóstwo zabawnych komentarzy. Może kiedyś to nagram? Tak, byłoby ciekawie. "Więzień" tylko wzbudził u mnie jeszcze większy głód na książkę, którą na szczęście z pewnością znajdę pod choinką. Tylko kiedy przyjdzie czas na przeczytanie?

Więzień labiryntu (2014)

Moja ocena: 6/6
Tytuł oryg.: The Maze Runner
Reżyseria: Wes Ball
Scenariusz: Noah Oppenheim, T.S. Nowlin, Grant Pierce Myers
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2014
Gatunek: Science fiction, akcja
Czas: 113 min
Wersja językowa: napisy PL

Wszystkie zdjęcia pochodzą z wyszukiwarki Google, oprócz plakatu, który pochodzi ze strony Filmweb. Opis pochodzi ze strony http://www.multikino.pl
Powyższy tekst nie jest recenzją, jest jedynie opinią polecającą i własnymi przemyśleniami na temat filmu. 

7 komentarzy:

  1. Mi się film podobał duuuużo bardziej niż książka... Zupełnie nie podobał mi się specyficzny język, który wymyślił autor. Więcej na ten temat pisałam w recenzji porównawczej u siebie - więc zapraszam, jeśli jesteś zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam film, ale nie czytałam książki - więc nie mogę porównywać. Jednak film jest naprawdę dobry.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja może najpierw przeczytam książkę, ale jeżeli mam być z Tobą szczera, to średnio mnie jakoś ciągnie do tej całej historii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również zrobiłam tak jak Ty, obejrzałam film niedawno. A książki jeszcze nie przeczytałam. Ja mam ten problem, że mam nieczytającego chłopaka, który ma taki sam gust jak ja co do filmów i wiele razy muszę mu ulec w ekranizacjach ;) Ale nigdy tego nie żałuję, mam nadzieję, że tym razem tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa Twoich komentarzy podczas oglądania filmu :)
    Ja chce najpierw przeczytać książkę, a potem zabiorę się za ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
  6. Także obejrzałam film, chociaż książki jeszcze nie przeczytałam (co uczynię z pewnością) i film jak dla mnie był genialny.

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!