2014/12/22

170. Endgame. Wyzwanie - James Frey & N. Johnson-Shelton

Zbliża się koniec świata. Na Ziemię spadają meteoryty. Tylko garstka wybrańców wie, co to oznacza. To Zew. Wezwanie. Muszą na nie odpowiedzieć, bowiem zaczyna się Endgame. Ta gra jest końcem i początkiem. Z dwunastu Graczy zwyciężyć może tylko jeden. Tylko jeden starożytny ród przetrwa. Reszta ludzkości zginie, bo tak zdecydowali Oni. Świat jest przeludniony, ludzie nie troszczą się o Ziemię. To powód, by zacząć grać. Każdy z Graczy otrzymuje wskazówkę, zawiły kod liczbowy, dziwny rysunek, niezrozumiały dla zwykłego człowieka ciąg liczb i znaków. Jednak oni rozumieją. Zostali wyszkoleni, by wygrać. A żeby wygrać, muszą pokonać innych. Muszą zabijać, rozwiązywać, podróżować. Muszą przetrwać. Zwyciężyć. Do tego się urodzili i tak umrą. Grając w Endgame.
Wizji końca świata w literaturze nie brakuje. Autorzy prześcigają się w coraz to nowych pomysłach, teoriach. Frey i Johnson-Shelton postanowili dołączyć do tego wyścigu. Stworzyli dystopijną powieść na miarę największych bestsellerów, takich jak chociażby "Igrzyska Śmierci". Jednak "Endgame" zasadniczo różni się od innych powieści gatunkowych. To prawdziwa perła tego gatunku. Nie jestem pewna, czy jakakolwiek inna powieść może ją pokonać. Jak na razie jest najdoskonalszą, najlepiej napisaną. Z wielkim rozmachem, ponieważ towarzyszy jej realna rozgrywka, w której nagrodą jest ponad 500 tys. dolarów amerykańskich. Jak coś takiego może równać się z "Igrzyskami Śmierci", czy też "Niezgodną"? Tym bardziej, że autorom przyświecają zupełnie inne cele, inne wątki stawiają na pierwszym miejscu.

Przyznać trzeba na samym początku, że Frey i Johnson-Shelton mieli wspaniały pomysł na fabułę. Wizja rychłego końca świata jest już nam znana, ale gdyby zrobić z tego grę o przetrwanie jednego z wielu pradawnych rodów? Gdyby ta Gra odbywała się ku czci i uciesze Istot wyższych, tak niesamowitych i potężnych, że żaden ludzki umysł ich nie ogarnie? A gdyby tej Grze towarzyszyła pełna zagadek, rzeczywista rozgrywka? "Endgame" jest właśnie czymś takim. Mieszaniną dystopijnej wizji, zadziwiającej dbałości o szczegóły, ogromnej ilości zagadek i wspaniale wykreowanych bohaterów. A wszystko to w doskonałej oprawie doświadczonego stylu autorskiego. Frey i Johnson-Shelton potrafią pisać, tego zarzucić im nie można.

Jeżeli już mówimy o bohaterach, to należy powiedzieć, że są unikatowi, w ani gramie swojej osoby nie są papierowi. Każdy z nich ma zupełnie inny zestaw cech, kierują nimi inne pobudki. Znajdą się bezlitośni, jak Baitsakhan (jeżeli ktoś wie, jak wymawiać to imię, to bardzo proszę o wskazówki), skryci i trzymający się na uboczu jak Chiyoko, ale również tacy, którzy nie do końca wierzą, że Endgame trwa i nie chcą być jej uczestnikami, jak Sarah. W każdym bądź razie, każdy z nich jest inny. Każdy dostał inną wskazówkę i każdy musi zmierzyć się z własnymi problemami. Każdy chce wygrać.

Szybka akcja i krótkie rozdziały, podzielone na osoby, opowiadane w trzeciej narracji, sprawiają, że nie można się oderwać od książki. U mnie było tak, że kiedy już udało mi się odłożyć to tomiszcze, przez dłuższy czas nie miałam ochoty na czytanie. Dopóki znowu nie wzięłam w ręce tej niesamowitej książki i nie zanurzyłam się w jej świecie. Wtedy przepadałam. Minuty zamieniały się w godziny, a ja dalej czytałam. Ta książka naprawdę wciąga.

Niesamowite jest to, że pomiędzy walki o przetrwanie, na śmierć i życie, okrutne sceny, poszukiwanie Klucza Ziemi, autorom udało się włożyć bardzo subtelny płomyk miłości, przyjaźni, zaufania. Pomiędzy bohaterami (nie powiem, którymi) zaczyna rodzić się to delikatne uczucie, zagłuszane przez otaczającą ich potyczkę. To bardzo mi się spodobało, ponieważ według mnie, bez uczuć innych niż nienawiść, chęć zemsty i pragnienie wygranej, książka byłaby sucha, trochę nawet przewidywalna. A tak na każdym kroku mamy wielkie zaskoczenia.

Zanim przejdę do dwóch niewielkich minusów książki, muszę wspomnieć jeszcze o jednym. Bardzo fascynującą częścią tej fascynującej książki były historie pradawnych rodów oraz wielu tajemniczych budowli starożytnego świata. Autorzy przyjęli jedne z wielu teorii o ich powstaniu, naginając je do swojej opowieści. Dzięki temu udało im się utworzyć aurę mistycyzmu i wzbudzić w nas podziw dla budowli, o których istnieniu często nie zdajemy sobie sprawy, a które odcisnęły znaczące piętno na naszej historii. Są to budowle, które powstały tysiące lat przed naszą erą. Wielu uważa, że nie mogły zostać zbudowane przez człowieka, ponieważ są zbyt wspaniałe jak na tamte czasy.

Każda książka, nawet największy bestseller, ma jakieś minusy. Dla jednych nic nieznaczące, dla innych bardzo istotne. Mnie trochę przeraziło okrucieństwo "Endgame", widać po nim, że autorami są mężczyźni (z punktu widzenia kobiety, oczywiście). Nie przepadam za krwawymi historiami, jak prawie każda kobieta. Jednak wiem, że tutaj to okrucieństwo jest ważną częścią fabuły. Zabrakło mi również wzmianek o opiniach naukowców, wszechobecnych przecież w naszym codziennym życiu. Ile razy słyszymy "Zdaniem naukowców...", a tutaj tego nie było. Autorzy skupili się bez reszty na najbliższym otoczeniu Graczy, zapominając o mediach. Wydaje mi się, że trochę ogłupili tym nasze społeczeństwo, z góry zakładając, że nit nie zrozumie Endgame. Tu się nie będę kłócić, bo jest to na tyle rozbudowany wątek o zawiłych rozgałęzieniach, że trudno o zrozumienie kogoś, kto nie ma ponadprzeciętnej wiedzy. Jednak co z badaczami i naukowcami, którzy przecież tak wiele odkryli?

"Endgame" to wspaniała książka, która wciągnie Czytelnika bez reszty. Zawiłe łamigłówki, wartka akcja, doskonale wykreowani bohaterowie - pisząc w skrócie. Autorzy naprawdę ostro się przyłożyli do tego projektu, tworząc niesamowite arcydzieło gatunku. Z całą pewnością warto sięgnąć po "Endgame", spróbować zagrać o duże pieniądze i dobrze się przy tym bawić. Ja ze zniecierpliwieniem czekam na drugą część tej trylogii. Ciekawa jestem, co tym razem wymyślą Frey i Johnson-Shelton.

Moja ocena: 9/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam Fantastykę, Klucznik, Książkowe podróże (prawie cały świat), Dystopia 2014
Endgame. Wezwanie

Tytuł oryg.: Endgame. The Calling
Seria/cykl: Endgame #1
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 500
Gatunek: Fantastyka, Science fiction, dystopia
Cena detaliczna: 36,90 zł (26,06 zł)

Za książkę dziękuję wydawnictwu:

12 komentarzy:

  1. Tę książkę oceniłam podobnie. Bardzo mi się podobała, czekam na kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę książkę, gdyż odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach, obiecałam sobie, że ją kupię.

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem w trakcie czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest naprawdę dobra według mnie, choć ma też drobne niedociągnięcia, które trochę mi nie leżały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie te brutalne sceny były właśnie plusem to pomagało odróżnić od typowych dystopijnych młodzieżówek;) Uwielbiam tę książkę a szczególnie zakończenie i nie moge doczekać się kontynuacji:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej książce nieraz i może warto trochę zaoszczędzić i zakupić, no i oczywiście przeczytać :D http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Z każdą recenzją książki, coraz bardziej się cieszę, że ,,Endgame" leży u mnie na półce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ogromną ochotę na tę książkę, czeka na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Również byłam nią zachwycona, tylko gdzie ta moja wygrana? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja lubię krwawe opowieści, więc byłam zachwycona także i w tym względzie. Ogółem uważam, że to całkiem niezły tekst.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czułam się nieprzekonana do tej powieści, jednak po Twojej recenzji, mam na nią mega ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Freya uwielbiam wręcz za Milion Małych Kawałków (szczerze polecam!), więc strasznie ciągnie mnie do tej lektury. Kiedyś ją upoluję, przysięgam.

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!