2015/02/13

Zwariowane Walentynki: Ulubione pary książkowe

Walentynki jutro, a ja obiecywałam mini cykl na blogu z tej okazji. Muzyka już była, teraz pora na książkowy akcent. Naprawdę uwielbiam, kiedy w książkach pojawia się niebanalna historia miłosna. Książkę bez tego uważam za niegodną najlepszych ocen, ponieważ właśnie tego szukam w książkach, zaraz obok ciekawej fabuły i szybkiej akcji. Jak każdy, mam swoje ulubione pary książkowe. Jakie? Zapraszam do zapoznania się z postem. Uwaga: możliwe spojlery!

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Anastasia i Christian
Wiem, wiem. "Grey?! Jak mogłaś?!" Ale ja naprawdę uwielbiam tą książkę, za jej drugie dno i fantastyczne postaci. I naprawdę uwielbiam Christiana oraz jego związek z Aną, która wydaje się bardzo podobna do mnie (pomijając niektóre fakty...). Niewielu jest facetów, czy to fikcyjnych, czy nie, o których po prostu powiedziałam, że ich kocham. Szczególnie teraz, kiedy staram się ograniczać to osobiste wyznanie. Ale fakt faktem, że kocham Christiana Greya.

Klątwa Tygrysa

Dhiren i Kelsey
Uwielbiam Rena i uwielbiam fakt, że jest z Kelsey. Polubiłam go od samego początku i od pierwszych stron kibicowałam, aby byli razem. Łatwo nie było, szczególnie w drugiej części i w momentach załamania, ale w końcu się udało. I jestem za to wdzięczna autorce, bo choć Kishan też jest wspaniały, nic nie pobije Rena.
Szklany tron




Celaena i Dorian
Wiem, że to jeszcze nie jest do końca wiadome, ale oni po prostu muszą być razem! Muszą, bo inaczej skoczę z dywanu... W pierwszej części było tak cudownie, Dorian jest taki uroczy i zabawny, a jednocześnie przystojny. Naprawdę ciężko mi się czytało drugą część pod względem Chaola i chciałam żeby jak najprędzej Celaena i Dorian do siebie wrócili. Co będzie dalej, czas pokaże. Czekamy na trzecią część.


Pewnie powinnam teraz zacząć wymieniać: Katniss i Peeta, Julia i Warner, Teresa i Thomas, Patch i Nora, Jace i Clary, Hazel i Gus, ale naprawdę te pary nie należą do moich ulubionych. Jasne, fajnie że są razem, pasują do siebie, liczyłam na to, ale nie są tak szczególne, jak te które wymieniłam wyżej. W zasadzie nawet nie lubię Katniss i Peety jako pary, ani Julii i Warnera. Nie pasują do siebie. Nie ma o czym tu pisać. Jednak należy napisać o...
Rywalki

Maxon i America
No naprawdę. Tyle emocji z powodu jednego, oczywistego związku. Nie macie pojęcia, jak ja się męczyłam w niepewności, czy będą razem. Chociaż to było banalne do przewidzenia, ja ciągle miałam wątpliwości. Kibicowałam im, wiedziałam, że to się musi szczęśliwie zakończyć, ale nie byłam do końca pewna. Nigdy nie czułam tylu emocji związanych z książką. No chyba, że w przypadku Any i Christiana, ale to inna historia...
Idealna chemia



Brittany i Alex
Prawie o nich zapomniałam. Kolejna wspaniała para, którą uwielbiam. Świetna historia miłosna, trochę w stylu "Romea i Julii". Naprawdę miło wspominam tą lekturę. Na początku w ogóle nie chcieli mieć ze sobą do czynienia, potem zakochali się w sobie wieczną miłością. Podobno są kolejne części, niestety w Polsce niewydane, a szkoda. Chętnie poczytałabym o ich dzieciach.
Dom Hadesa

Annabeth i Percy
Jakże mogło ich tu zabraknąć? To jest para niemożliwa, widzieliście kiedyś ten ciekawy stos książek o nich z zaznaczonymi spotkaniem, pierwszym pocałunkiem, rozpoczęciem chodzenia i wyznaniem miłości? No naprawdę, poznali się w pierwszej części "Percy'ego", a wyznali sobie miłość bodajże w czwartej części "Olimpijskich Herosów". 9 książek później. Naprawdę, potrafią doprowadzić do białej gorączki.
Okładka książki Czerwień Rubinu


Gwen i Gideon
No proszę Was, to chyba nie podlega dyskusji. Wspaniały, denerwujący, sarkastyczny, zabójczo przystojny Gideon i trochę pyskata, nieposłuszna, piękna Gwen. Para doskonała. Można się przy nich śmiać i płakać. Trzymają w napięciu, jak cała książka. Jednocześnie słodcy i do schrupania, z drugiej strony mają pazurki. Idealnie do siebie pasują. Ja uwielbiam ich od pierwszego epizodu. I nigdy nie przestanę.


No i to chyba tyle. Siedem wyjątkowych par, które bardzo lubię. Każda z nich ma coś w sobie. Chociaż czytałam mnóstwo książek, w których był wątek miłosny, jedynie te związki zapadły mi głęboko w pamięć i chętnie wracam do nich myślami. A jakie są Wasze ulubione pary książkowe?

12 komentarzy:

  1. Czytałam tylko "Rywalki" i Grey'a. O ile jeszcze Maxona i Ami rozumiem na tej liście, to w przypadku Grey'a coś się we mnie buntuje.Raczej na przeciwnej liście bym ich umieściła. Ale Jem i Tessa mogliby się tu znaleźć zamiast nich :) I Gatsby, choć jego miłość nie była szczęśliwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje ulubione pary książkowe po części się nakładają z Twoimi, ale ja dałabym jeszcze np. Pressię i Bradwella z cyklu "Świat po Wybuchu" ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam jedynie Greya i Anę z tej listy :) Bardzo ich lubię, a już jutro film :)

    Wybierasz się do kina ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, choć odmierzałam dni do światowej premiery, a dzisiaj ze wszystkich stron atakują zdjęcia, plakaty i spoty. Nie mogę iść do kina, trochę szkoda mi kasy na coś, co za jakiś czas i tak pojawi się w internecie, a wrażenia z pewnością będą podobne :) Postanowiłam, że najpierw (jak się ukaże) obejrzę angielską wersję, a potem tą z napisami :)

      Usuń
  4. Moją ulubioną parą jest Annabeth i Percy:) Chociaż do wyznania miłości nie doszłam. Bardzo również lubię Tessę i Willa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam 6 par, ale o tej pierwszej nie czytałam - jedynie mnóstwo się nasłuchałam. Nie ciągnię mnie jakoś do Greya i z całego serca kibicuję jego hejterom (wybaczcie, ale było tyle na temat tej książki "cudownych" opinii, że zaczęłam mieć na nią alergię). Do mojej listy dodaję Annabeth i Percy'ego (ile ja się naczekałam, żeby rozwinąć się w końcu ich wspólny wątek miłosny!), Rena i Kelsey, Celean i Doriana (tak, jak też głosuję za Dorianem) oraz (uwaga, uwaga! tego nie było) Olę i Irgę z "Odnaleźć swą drogę" Aleksandry Rudej (coś mi się wydaję, że większość nie ma pojęcia o tej parze. A, szkoda, bo miłość jak z bajki, tylko że z wieloma... przeszkodami).

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam dwie z wymienionych przez Ciebie par. Po pierwsze, Annabeth i Percy - uwielbiam ich. Są nietypowi, przezabawni, przeuroczy. Po drugie, Dhiren i Kelsey. Ta dwójka z kolei nie zdobyła mojej sympatii, bo Kishan i Ren zanadto kojarzyli mi się ze Stefanem i Damonem z "Pamiętników wampirów", bym mogła kibicować temu, kto przypomina bardziej Stefana. A że seria tak średnio mi się podobała, tym bardziej niezbyt interesuje mnie, z kim ta niezdecydowana dziewczyna skończyła... Sama chyba najwyżej postawiłabym moich ulubieńców, czyli wiedźmina Geralta i jego ukochaną, Yennefer.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ani jednej z tych par. :D Na szybko nie przychodzi mi do głowy żadna ciekawa para. A Ci którzy mi przychodzą są bardzo "naciąganą parą" - Lisbeth i Mikael z trylogii Millenium, Liesel i Rudy z "Złodziejki książek", Ed i Audrey z "Posłańca". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ze wszystkich Twoich pozycji przeczytałam tylko Grey'a i również bym tę parę tutaj umieściła, zapewne jakbym się zastanowiła to trochę ich by tu się znalazło

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy ma swoje ulubione pary książkowe, jest ich tak wiele! Moją ulubioną jest Scarlett i Rhett z Przeminęło z wiatrem:) A dziś poznam parę aktorów wcielających się w Christiana i Anę, oby sobie poradzili:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To dziwne, aczkolwiek nie znam stąd żadnej pary!

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!