2015/02/19

180. Córka żywiołu - Leigh Fallon

Megan przeprowadza się ze swoim ojcem do niewielkiego Kinsale w hrabstwie Cork. Szybko okazuje się, że czuje się tam jak w domu. Zaprzyjaźnia się z Caitlin i dołącza do paczki jej przyjaciół. Od początku jej uwagę przyciąga tajemniczy i nieziemsko przystojny Adam DeRís. Jego rodzina skrywa wielką tajemnicę, związaną również z życiem i przeznaczeniem Megan. Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że ma władzę nad żywiołem powietrza, jej życie zmienia się diametralnie. Treningi, niebezpieczeństwa, wywołanie żywiołu, pogodzenie - to wszystko czeka na nią w pięknym, ale często groźnym świecie magii. Czy miłość jest tego warta?

Motywy wierzeń celtyckich i irlandzkich nie są czymś nowym, ale również niezbyt często spotykanym w literaturze młodzieżowej. Sama przeczytałam niewiele takich książek. Nic dziwnego, że pomysł Leigh Fallon na fabułę wydaje się oryginalny i niebanalny. Swoją historię oparła na starodawnych balladach o miłości i władaniu nad żywiołami, dodała wątki magiczne i - nieodłączny - wątek romantyczny, wzbogacając wszystko codziennością życia nastolatek. Wyszła jej z tego całkiem dobra powieść dla młodzieży.

Największym minusem - bo od tego zacznę - jest cukierkowy romans głównej bohaterki i Adama. Jestem jak najbardziej zwolenniczką wątków miłosnych w powieściach, szczególnie tych z gatunku Young Adult, jednak Fallon przesadziła ze słodyczą. Owszem, w wielu momentach było bardzo romantycznie i w pokoju można było usłyszeć moje westchnienia, jednak w większości ten związek był mdły i przesłodzony. Być może autorka nie miała większego pomysłu na tą parę, albo chciała namieszać dopiero w kolejnych częściach, jednak sam wstęp do związku jest zbyt krótki, zbyt banalny. Od samego początku wiadomo, że będą razem. Brakuje pikanterii.

Łatwo jednakże zapomnieć o tymże minusie, kiedy toniemy w nurcie informacji o żywiołach i Naznaczonych. Autorka popisuje się wspaniałym pomysłem i dbaniem o szczegóły. Niczego nie pozostawia domysłom, wyjaśnia wszystko po kolei. Oczywiście w odpowiednim czasie. Nasze umysły są zaspokojone ilością niezbędnych nam do zrozumienia fabuły informacji. Dzięki temu wszystko jest jasne, a my możemy być tylko pod wrażeniem wyobraźni Fallon i tego, jak rozrysowuje fabułę oraz łączy ze sobą różne rzeczy, tworząc istotne związki.

Aczkolwiek brakuje tutaj takiej Wielkiej Tajemnicy. Naturalnie, są niewiadome takie jak przyszłość związku Adama i Meg, rytuał pogodzenia i wywołania, przyszłość świata. Ale one nie są wystarczająco ciekawe i nie wydają się grać tak ważnej roli. Tutaj Leigh mogła bardziej się postarać i coś wymyślić. Oczywiście nigdy nic nie wiadomo, to dopiero pierwsza część, więc być może coś się takiego pojawi.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, mają rozmaite wachlarze najróżniejszych cech. Najbardziej uwagę chyba przykuwa Caitlin, która ma specyficzny sposób bycia, a nawet własne powiedzonko, dzięki czemu od razu pałamy do niej sympatią, a sama bohaterka jest bardzo realna i prawdziwa. O głównej bohaterce, a jednocześnie narratorce, możemy dużo się dowiedzieć z jej zachowania oraz postępowania, a także z jej myśli. Wszystko poznajemy z jej perspektywy, więc nie mamy dostępu do informacji, których ona nie zna. Dzięki temu nie jesteśmy nad bohaterami i to mi się bardzo podoba. Aczkolwiek doczepiłabym się do faktu, że Adama i Megan w pierwszej części nie da się tak bardzo polubić, jak to miało miejsce z innymi głównymi postaciami w książkach. Nie dają nam ku temu powodów, a więc tym samym zmniejszają odrobinę przyjemność z lektury. No bo co to za książka, w której ani przez chwilę nie boimy się o bohaterów?

Akcja jest dosyć szybka, fabuła wypełniona różnymi wydarzeniami. Niestety, niektóre z nich wydawały się nie mieć większego wpływu na fabułę, były tylko takimi "zapychaczami". Szkoda, bo autorka mogła tutaj bardziej rozwinąć niektóre wątki. Cała akcja kręci się wokół Megan i Adama, co jest trochę nudne. Mogli częściej pojawiać się inni bohaterowie, skoro już się pojawili w książce.

"Córka żywiołu" to bardzo przyjemna lektura. Podczas czytania wielokrotnie wybuchałam śmiechem, dużo jest więc niezbyt oczywistego humoru. Kto się śmieje, ten się śmieje. Z pewnością nie każdy. Jest to niezbyt banalna, ciekawa, typowa książka z gatunku paranormal romance dla młodzieży, której z pewnością się spodoba. Mnie podobała się w większym lub mniejszym stopniu, zależy od punktu patrzenia. Ale po kolejne części sięgnę, ponieważ jestem bardzo ciekawa tej historii.

Moja ocena: 7/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Książkowe podróże (Irlandia), Okładkowe love, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Klucznik
Okładka książki Córka żywiołu

Tytuł oryg.: Carrier of the Mark
Seria/cykl: Córka żywiołu #1
Tłumaczenie: Maria Smulewska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 320
Gatunek: paranormal romance, fantasy, dla młodzieży
Cena detaliczna: 34,90 zł 
Kupisz: aros.pl

5 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu nie czytam już nic typu paranormal romance. Oj, bardzo długo już po coś takiego nie siegnełam. Jakiś rok, czy półtora temu pochłaniałam książka za książką z tego gatunku. Ah, to były czasy. Może kiedyś znowu wróce do starych upodobań, jeśli tak to ta książke bede musiała zaliczyć :D

    http://papierowa-kraina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę od dawna mam w planie, ale jakoś do tej pory jej nie przeczytałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam z Kinsale w county Cork. Książkę czytałam zachecona przez córkę. Nie moje klimaty (za stara jestem), ale przyznaję, że książka lekka, całkiem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że o tym przesłodzonym wątku miłosnym można zapomnieć:) Jak znajdę książkę w bibliotece z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś słyszałam o tej serii, rozejrzę się za nią w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!