2015/12/05

230. Do trzech razy sztuka - Renata Markowska [przedpremierowo]

Co może się stać, gdy zamyśloną marzycielkę uratuje przystojny chłopak? Dodajmy, że ta marzycielka pochodzi z zamożnej rodziny i ma wszystko, oprócz miłości... a jej przystojny wybawiciel to troskliwy syn opiekujący się schorowaną matką, którego największym, bo jedynym, bogactwem jest kochająca się rodzina? "Do trzech razy sztuka" to pełna nadziei i radości, ale też nienawiści, tęsknoty i braku zrozumienia opowieść o tym, że droga do szczęścia nie jest prosta, a w życiu najważniejsza jest miłość przed którą nie da się uciec i nie da się o niej zapomnieć...

Na wstępie jeszcze dodam, że ta recenzja nie ma na celu nikogo urazić, jest jedynie moim subiektywnym zdaniem na temat tej powieści. Sięgając po tą książkę pomyślałam, że może to być kolejny ciekawy polski debiut, w końcu wielokrotnie już dałam się naszym rodakom zaskoczyć. Jednak szybko okazało się, że "Do trzech razy sztuka" zdecydowanie odbiega od debiutów, które już zdarzyło mi się wcześniej czytać. Niestety, w tą złą stronę... 

Zacznijmy od tego, co w książce jest chyba najważniejsze - fabuły. Czytając opis spodziewałam się pięknej historii o miłości "księżniczki i żebraka", jakie uwielbiam. No niestety, gdzieś to sobie zniknęło wśród tego potoku słów. W książce nie dzieje się nic ciekawego. Autorka wybiera sobie wydarzenia, które chce opisać dokładniej, a później robi dosyć długie przerwy (dni, tygodnie, miesiące, nawet lata), których opis streszcza do jednego akapitu. Wyczuwałam, że nie bardzo miała pomysł, nawet na te sytuacje, które opisała. Brakuje napięcia, każda strona jest podobna do poprzedniej. Wydarzenia po prostu przelewają się przez strony, nie intrygując nas.

Ponadto powieść wydaje mi się niedopracowana. Język jest prosty - fajnie, nie trzeba się męczyć z rozszyfrowaniem trudnych słów i zawiłych metafor, jednak miejscami wydaje się zbyt prosty. Trochę jakby autorka była bardzo, bardzo młoda... Odniosłam wrażenie, że powieść jest pisana trochę na siłę, na szybko, bez jakiejś motywacji do uważnego prowadzenia wątków. Jakby autorka przepisywała pomysł, który gdzieś usłyszała lub wpadł jej do głowy, bez większego przygotowania. Trudno w tym doszukać się talentu, kunsztu literackiego. O ile jest czego szukać...

Dialogi są strasznie sztywne i nieprawdziwe. Czytałam je z grymasem niesmaku na twarzy, ponieważ nie potrafiłam sobie wyobrazić kogoś, kto tak mówi. Choć może nie, znalazłoby się kilka osób zdolnych prowadzić takie rozmowy, ale w powieści "nie wypada" zamieszczać takich kwestii. Nie pasują do stylu literackiego, przynajmniej moim zdaniem. Poza tym, Markowska skupia się wyłącznie na głównych bohaterach, olewając postacie drugoplanowe. Właściwie ich nie ma, ponieważ występujące oprócz Marii i Marka osoby są tylko tłem dla ich "bardzo romantycznej historii".

Co jeszcze mi się nie podobało? Im więcej piszę, tym więcej mi się przypomina. Na pewno banalność całej tej historii. Wszystko można było przewidzieć, a jeśli już coś spadało na nie jak grom z jasnego nieba, nie było poprzedzone żadną zapowiedzią. Autorka nie starała się mnie doprowadzić do tego, co szykuje. Nie dawała wskazówek. Dlatego też mogłam wywnioskować, że pisała akurat to, co jej wpadło do głowy. Bo tak to wygląda - kolejne wydarzenia trochę się siebie nie kleją. Brakowało również jakiegoś tła dla tej historii. Byli tylko Marek i Maria, żadnej ciekawej przeszłości, żadnych tajemnic. Miód i czekolada, nawet kiedy miało być trochę gorzko.

Podsumowując: zdecydowane "nie" dla "Do trzech razy sztuka". Dawno nie zdarzyła mi się tak zła książka. Za recenzję ostatniej trochę mi się oberwało, pamiętam, od pewnej osoby. Ciekawe jak będzie teraz? No cóż, nie mogę za to. Każdy ma prawo do swojego zdania. Jednak lepiej cztery razy się zastanówcie, czy chcecie wyrabiać sobie swoje zdanie na temat "Do trzech razy sztuka", bo ja męczyłam się niemiłosiernie....


Moja ocena: 5/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: Do trzech razy sztuka
Seria/cykl:
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 300
Gatunek: powieść młodzieżowa, romans, beletrystyka
Cena detaliczna: 32,00 zł
Kupisz: zaczytani.pl
Data Wydania: grudzień 2015



Za książkę dziękuję:
\




9 komentarzy:

  1. Uff, a miałam zamawiać tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście!
    Każdy ma prawo do własnego zdania - po to właśnie są blogi, by pisać co naprawdę się myśli. Jestem z Ciebie dumna :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też jestem z siebie dumna, mimo ostatniej niechęci do blogowania, która mnie dopadła.... Ale zażarcie z nią walczę!

      Usuń
  3. O kurczaczek, będzie ciekawie... Bo mam w planach recenzenckich tą pozycję. Jestem szalenie ciekawa, czy odbiorę ją w ten sam sposób, jak ty. Mam nadzieję, że nie:P

    Mnie też się oberwało, tylko że od samej "ałtorki", która nie zgadzała się z moim zdaniem (oczywiście "pochwaliła" się tym na swoim fb, ale żeby napisać do mnie osobiście to już brakło jej odwagi). No cóż... Zdarzają się różnice zdań, jednak ważne jest, by te różnice miały solidne argumenty, tzw. podkładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, czy będziesz miała podobne zdanie :)
      Ja właśnie podejrzewam, że to była autorka, ale zakamuflowana.....

      Usuń
  4. Skoro ciekawe, czemy by nie spróbowac?
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    wwww.zakladkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć!
    Dzisiaj na blogu dyskusja MOLE CZYTAJĄ: Dlaczego czytamy/nie czytamy kryminały i thrillery? Z gościnnym udziałem REMIGIUSZA MROZA, Vega Czyta i Kasjeusza. Zapraszam do wypowiedzenia się!
    LINK: http://artemis-shelf.blogspot.com/2015/12/mole-czytaja-kryminay-i-thrillery-z.html

    Pozdrawiam,
    Artemis

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. ..dziękuję za recenzję choć nie bardzo ona mi się podobała. ..nie mogę nazwać siebie pisarką bo nią nie jestem. ...napisałam tę książkę bo to było moim marzeniem. ...nie zgodzę się z opinią że jest to zła książka. ..czytało ją już wiele osób i bardzo podobała się im moja historia. ...że prosta bo taka właśnie miała być by czytało się ją lepiej młodzieży i na pewno jest ona wciągająca bo chce się wiedzieć co dalej. ...jest wiele wątków i tajemnic które wychodzą dopiero na końcu ale i też wcześniej. ..skupilam się na głównych bohaterów bo takie były moje zamierzenia ....było też wiele wskazówek które wskazywały by dalszą część i ciekawość....to historia młodych ludzi a to że jest taka rozbieżność czasu to tylko świadczy o sile uczuć. ..moim skromnym zdaniem i nie tylko moim historia wzrusza i porusza. ...to jest mój debiut i niech każdy wyrobi sobie własne zdanie. ...polecam warto kupić i samemu sprawdzić. ..

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!