2015/03/12

184. Na szczycie - K.N. Haner

Rebeka jest tancerką w klubie go-go. Pewnego dnia podczas występu zauważa wpatrzonego w siebie bardzo przystojnego mężczyznę w garniturze. Myli układ i od razu zostaje wyrzucona z pracy. Przed klubem spotyka owego mężczyznę, który proponuje jej obiad. Okazuje się być menadżerem najlepszego zespołu rockowego w kraju - Sweet Bad Sinful. Sedrick Mills - bo tak się nazywa - proponuje jej pracę w trasie jako tancerka. Rebeka zgadza się i tak rozpoczyna się jej przygoda z tymi bardzo niegrzecznymi, ale również bardzo seksownymi mężczyznami.

Tego typu książki nie są dla mnie chlebem powszednim. Chociaż już się trochę przekonałam do literatury erotycznej, nadal mam wielki obawy, a także niechęć do tego, aby jakaś książka z tego specyficznego gatunku spodobała mi się bardziej niż "Grey". A mimo to chcę się przekonać, czy to prawda, że literatura erotyczna jest takim złym gatunkiem i pokazać innym, że to nie są książki tylko dla dziewic lub zakonnic, że potrafią pokazać nam więcej niż tylko seks. Dlatego też sięgnęłam po "Na szczycie".

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była relacja Seda i Rebeki. Od samego początku pełna kłótni, sprzeczek, wybuchów i bardzo zabawnych sytuacji. W całej książce ich nie brakuje. Uśmiałam się przy niej naprawdę nieprzyzwoicie, chociaż niestety w niektórych momentach śmiałam się nie tyle z powodu dialogu, czy sytuacji, a okropnego zachowania głównej bohaterki lub nieporadności autorki.

Właśnie główna bohaterka jest jednym z dwóch największych minusów tej książki. Naiwna, wybuchowa, denerwująca, dziecinna - te cechy można przypisać Reb. Czasem miałam tak wielką ochotę wejść do książki i mocno przyłożyć jej w głowę. Wiele sytuacji po prostu zepsuła jej naiwność i głupota. Zwykle w sytuacjach, kiedy uważam, że jakaś postać postępuje głupio lub lekkomyślnie, staram się postawić w jej sytuacji i wtedy najzwyczajniej zaczynam rozumieć jej zachowanie (trochę takie psychologiczne podejście). Tu się to w ogóle nie sprawdza, ponieważ w każdej z tych sytuacji postąpiłabym zdecydowanie inaczej. Chcecie dowodów? Co powiecie na ten: znają się cztery dni i już planują ślub! Znajdzie się z pewnością zdecydowanie więcej.

Drugim największym minusem tej książki jest fakt, że fabuła opiera się i skupia na seksie. I to nie jest tak, jak w przypadku "Greya", gdzie seks był głównym wątkiem w pierwszej i połowie drugiej części. Tam przynajmniej uczucie było mniej więcej normalne. Tutaj miłość jest pomylona z pożądaniem, a główni bohaterowie więcej robią niż mówią, chociaż prawie cała książka to dialogi. Naprawdę denerwowało mnie to, szczególnie na początku, kiedy Reb ciągle albo uciekała, albo robiła naprawdę głupie rzeczy, a także na końcu, kiedy działo się to prawie 24/7. Ja rozumiem, że nazwa "erotyk" zobowiązuje, ale jakiś umiar trzeba mieć. Gdyby jeszcze wszystko było jakoś lepiej opisane... A mam się na czym opierać.

Brakowało mi również większego skupienia się na zespole. 90 % scen to Sed i Reb, reszta to rozmowy z Trey'em - jej najlepszym przyjacielem, Simonem lub innymi osobami. Ewentualnie Reb jest sama. Kiedy pierwszy raz pojawili się chłopcy, zaczęłam liczyć na to, że autorka zwróci naszą uwagę na życie takich osób, na to wszystko, co wiąże się z byciem gwiazdą: nagraniami, występami, kontraktami. Tymczasem Reb była tylko na dwóch koncertach (które i tak szybko się skończyły), a "życie" chłopaków to ciągłe imprezy z fankami i bez. Czasem coś wspomniano o nowym kontrakcie czy nagraniu, ale nic więcej. A szkoda, bo mógł to być ciekawy odskok w bok od głównego wątku.

Mimo tego, że książka jest naiwna, momentami obrzydliwa (trzeba było widzieć moją minę...), trochę głupia i denerwująca, ma w sobie "to coś" (jak Prince Polo...), co sprawia, że bardzo przyjemnie się ją czyta, czasem wybucha śmiechem, czasem uśmiecha się pod nosem. Doprawdy nie wiem, co to takiego, ale tego właśnie szukam w książkach i to ratuje je przed krytyczną oceną. Bo przecież nie każdy jest krytykiem i będzie zwracał uwagę na takie szczegóły, porównując książkę do innych.

Tak więc jeżeli chcecie przeczytać jakiś dobry erotyk polskiego autora... przemyślcie to dobrze i lepiej sięgnijcie po "Greya". Jeżeli lubicie czytać literaturę erotyczną... przeczytajcie kolejny raz "Greya" albo "Crossa". Natomiast jeżeli naprawdę coś Was ciągnie do "Na szczycie" i każe Wam spróbować... Cóż. Czytacie na własną odpowiedzialność!

Jeszcze drobna uwaga: książka waży ok. 1 kg, ma wymiary 23,5cm x 15,5cm

Moja ocena: 5/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, Książkowe podróże
Okładka książki Na szczycie
Tytuł oryg.: Na szczycie
Seria/cykl: Na szczycie #1
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 797
Gatunek: literatura erotyczna, romans
Cena detaliczna: 44,00 zł 
Kupisz: zaczytani.pl





Książka przeczytana pod patronatem:

15 komentarzy:

  1. Ja też mam czasem ochotę wejść do książki i mocno rąbnąć bohaterów :0 Podobnym zdaniem całkiem zniechęciłaś mnie do książki. Bardzo nie lubię irytujących postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś znajoma blogerka mi ją przysłała:) CO ZA CEGŁA!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak dla mnie, pomimo swoich minusów, przyjemnie się ją czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. książka bardzo mi się nie podoba. Grey po tej lekturze, wydaje się arcydziełem wśród erotyków.

    OdpowiedzUsuń
  5. U, nie - Greya znam i za nic do niego nie wrócę. Ale kilogramowa powieść dla książkoholika brzmi cudownie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za bohaterka. Erotyków nie czytam, a w tym przypadku wychodzi to na plus.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej książki po prostu trzeba dorosnąć i zagłębić się bardziej w jej treść. Takie opinie jak ta są bardzo powierzchowne i krzywdzące dla autorki, która bądź co bądź debiutuje tą powieścią. Nie mówię, że każdemu musi się podobać ale teksty w stylu "Erotyk ale za dużo seksu", są dla mnie niezrozumiałe i dziecinne. Książka nie jest idealna, ma swoje niedociągnięcia, minusy ale jest w niej coś co wciąga i nie można się oderwać. Ja pochłonęłam ją w dwa wieczory i czekam na kolejną część z niecierpliwością. Wiele osób widzi potencjał w autorce więc liczę, że w kolejnych częściach postacie i ich charaktery ewoluują i wiele się wyjaśni. Mam ogromny niedosyt, a treść zapadła mi w pamięć, a to naprawdę rzadko się zdarza. Ja zdecydowanie polecam ale dojrzałym czytelniczkom, świadomym swojego ciała i umysłu, znającym swoje fantazje i potrafiącym rozgraniczyć fikcję literacką od rzeczywistości.

    Pozdrawiam,
    Karolina K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, że książka mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie, odczuwam to, co ty, chociaż w tego typu książkach doszukuję się czegoś więcej niż samego seksu. Jak pewnie wiele razy wspomniałam, próbuję sobie i innym udowodnić, że erotyki mogą być jednocześnie dobrym romansem i czymś "więcej". A akurat nadmiar seksu nie jest tutaj największym minusem :)

      Usuń
    2. Skoro widziałaś w niej sam seks to znaczy, że całkowicie inaczej postrzegamy świat :) Ja zauważyłam w tej powieści dużo więcej głębszych problemów poruszanych przez autorkę. Jest to zapewne kwestia wieku ale także w/w postrzegania świata :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahahaha, no przecież tę książkę wydało NR - nie dziwota, że lektura na takim poziomie ;) Nie spodziewałabym się niczego innego, trzeba być naprawdę dobrym i doświadczonym pisarzem, by z erotyku stworzyć wartą uwagi powieść.

    Na koniec dodam, że strasznie spodobało mi się to porównanie do Prince Polo. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie tak lubią ten wafelek. Dla mnie jest okropny. No ale jest też czekoladowy, a ja uwielbiam czekoladę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie urażając Cię, chciałabym Ci powiedzieć, że to co napisałaś powyżej jest według mnie nieprofesjonalne. Chodzi mi o to, że jak NR to od razu jakaś głupia książka. To tak jakby oceniać ludzi, że np. spotkałaś trzy powiedzmy 14 latki, które palą i uważała, że wszystkie palą. Tyle w temacie ;)

      Usuń
  10. A ja bym z chęcią przeczytała :) Już jakiś czas temu widziałam gdzieś wzmiankę o tej książce, która mnie zachęciła, więc dalej mam na nią chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje zdanie jest podobne do Twojego. Mi lektura zajęła miesiąc czasu, bo nie mogłam się przez nią przebić... Nie chce podcinać skrzydeł młodej autorce, ale książka wypadła blado. Zapraszam do mnie na porównanie recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszy mnie, że można spotkać opinię niepochlebną o jakieś książce. Przynajmniej jest szczerze napisana :D
    http://tu-sie-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!