2014/10/11

[33. Filmowa Sobota] Czarownica

Przedstawiamy Czarownicę – film o historii najsłynniejszego czarnego charakteru Disneya. Czarownica po raz pierwszy pojawiła się w 1959 roku w klasycznym filmie Śpiąca Królewna. Kiedyś była piękną i łagodną dziewczyną, żyjącą w spokojnym leśnym królestwie. Jednak pewnego dnia jej osadę napadła armia najeźdźców. Wtedy stała się najgorliwszą obrończynią swojej ojczyzny. Doświadczyła wówczas okrutnej zdrady, w wyniku czego jej czyste serce zmieniło się w kamień. Żądna zemsty podejmuje niestrudzoną walkę z następcą nieprzyjacielskiego króla i w rezultacie rzuca klątwę na jego nowo narodzoną córkę, Aurorę. Gdy dziewczynka dorasta, Czarownica zdaje sobie sprawę, że Aurora może przynieść rozwiązanie dla pokoju w królestwie i stać się przepustką do jej własnego, osobistego szczęścia.

Od kiedy usłyszałam o filmie, miałam ochotę go zobaczyć. A usłyszałam przypadkiem, podczas przeglądania filmów na YouTube. Trafiłam na wspaniałą wersję piosenki "Once upon a time" w wykonaniu Lany del Rey, a zaraz po niej na zwiastun filmu "Czarownica". Przyznam szczerze, zakochałam się w tym zwiastunie i stwierdziłam "Muszę zobaczyć!". Tak więc niedawno zobaczyłam i jestem z filmu bardzo zadowolona.

Przede wszystkim historia. Disney zabiera się za tworzenie prawdziwych historii czarnych charakterów ze swoich bajek. Jest to wspaniałe, ponieważ możemy zrozumieć te postacie i poznać ich przeszłość. Ile razy zastanawialiście się, dlaczego dany bohater jest zły? Ja wiele i nareszcie pojawiają się odpowiedzi na moje pytania. Maleficenta ma bardzo ciekawą historię. Dotychczas znaliśmy ją jaką "złą wróżkę", która z niewiadomych przyczyn rzuciła na słodką Aurorę klątwę. Twórcy "Czarownicy" ukazują nam, że tak naprawdę nie była ona zawsze zła. Dopiero oszustwo ze strony mężczyzny, którego kochała ją zniszczyło. Od tamtej pory Maleficenta nie wierzy już w prawdziwą miłość. 

Efekty użyte w filmie są wspaniałe. Mnóstwo bajkowych postaci, piękne krajobrazy, dobrze nam znany zamek królewski. Muzyka doskonale podkreśla tą bajkowość filmu. Z przyjemnością wsłuchiwałam się w ścieżkę dźwiękową. Osobiście oceniam ją najwyżej, jak mogę. Nie można również zapomnieć o wspaniałej piosence Lany del Rey, idealnie pasuje ona do filmu i bardzo dobrze się jej słucha. Niski, uderzający w smutne tony głos Lany jest wisienką na torcie całości.

Angelina Jolie wspaniale spisała się w roli Maleficenty. Według mnie, doskonale pasuje do tej roli, od razu, kiedy ją w niej zobaczyłam, pomyślałam "Lepiej wybrać nie mogli". Angelina jest świetną aktorką i tutaj również tego dowiodła. Bardzo dobrze oddaje emocje, a jej wygląd nie wymaga większej charakteryzacji.

W swej nowej produkcji Disney po raz kolejny skłania się nie ku miłości mężczyzny do kobiety, która ratuje od śmierci, ale miłości rodzicielskiej, która jest starsza i silniejsza od tej pierwszej. W wspaniały sposób twórcy ukazują prawdę, którą każdy powinien poznać: miłość matki do dziecka, jest jedyna w swoim rodzaju i może przetrwać wszystko. Ten film uderza w najbardziej pierwotne tony naszej duszy i skłania nas do refleksji, czy w naszym życiu ta rodzicielska miłość jest doceniana? Polecam Wam nową produkcję Disneya, bo w swoim "nowym" dorobku ma wiele naprawdę dobrych filmów, które usuwają popularną "Violettę" w cień i pokazują, jak słabą jest ona produkcją tej najlepszej na świecie "Wytwórni Marzeń".

Czarownica (2014)


Moja ocena: 6/6
Tytuł oryg.: Maleficent
Reżyser: Robert Stromberg
Scenariusz: Linda Woolverton
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2014
Gatunek: fantasy, familijny, baśń filmowa
Czas: 97 min
Wersja językowa: napisy PL






Wszystkie grafiki pochodzą z wyszukiwarki Google, oprócz plakatu, który pochodzi ze strony Filmweb. Opis pochodzi ze strony http://www.disney.pl/
Powyższy tekst nie jest recenzją, jest jedynie opinią polecającą i własnymi przemyśleniami na temat filmu. 

8 komentarzy:

  1. Mnie również się spodobała ta ekranizacja, nie wiem czemu ludzie narzekają na tą pozycję, po prostu zapomnieli co to bajka. Bo tak ją traktuję, jak bajkę animowaną ale z aktorami ;) Wtedy wszystko będzie cud, miód, malina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu zbieram się, by obejrzeć ten film i na pewno to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram w zupełności Twoją opinię! Mogłabym się podpisać pod nią obiema moimi rączkami. Fantastyczny film z moją ulubioną aktorką! Byłam na tym filmie w kinie i przeniosłam się w całkiem inny świat, a chyba o to chodzi głównie twórcą z Walt Disney!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Czarownicę" także muszę obejrzeć, ale ten weekend jest zajęty przez "Stowarzyszenie umarłych poetów", które mogę Ci z przyjemnością polecić, świetny film. ;)
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam i film mi się znaczenie bardziej spodobał niż książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Google nie jest źródłem niczego. Grafiki pochodzą z jakichś stron, na których wyszukiwarka je znalazła i to one są źródłem, a sama wyszukiwarka jest tylko pośrednikiem. Nie ma nic wspólnego z autorstwem.

    Film mi się podobał. Scenografia i efekty specjalne wprost zachwycają. Chociaż trochę brakuje mi właśnie tego tradycyjnego podejścia - księcia i jego miłości, która okazuje się najsilniejsza na świecie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Korci mnie ten fil, oj korci :P Jednak najpierw mam ochotę przeczytać książkę i przypomnieć sobie bajkę o "Śpiącej królewnie" :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj też niedawno ogladałam. Zaparszam do mnie: sonrisaart.wordpress.com. Dziś pojawi się post na ten temat...

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!