2015/09/23

223. Ten jeden rok - Gayle Forman

Willem budzi się w szpitalu i przez jakiś czas nic nie pamięta. Wie tylko, że coś zgubił. Kiedy pamięć wraca, zaczyna szukać tajemniczej Lulu. Zdaje sobie jednak sprawę, że to nie będzie takie łatwe. Nic o niej nie wie. Tak samo ona o nim. A jednak czuje, jakby znali się całe życie. Rozpoczyna swoją podróż do domu. Każdy by pomyślał, że to po prostu powrót do Holandii. Okazuje się, że ta podróż będzie dużo dłuższa, niż wszyscy zakładali. Willem zaczyna rozumieć, co uświadomiła mu Lulu. Dostrzega rzeczy, których przedtem nie widział. Otwiera się. I nadal tęskni, choć ta tęsknota jest wypełniona wdzięcznością. Za jeden dzień.

Czy kiedykolwiek drżało Wam serce, kiedy czytaliście książkę? Mnie zdarzyło się to jedynie kilka razy. Zawsze jest to dla mnie jasny znak, że to jest książka idealna, najwspanialsza, warta najwyższej noty. Nie ważne, ile ma minusów, jak jest banalna, jak bardzo schematyczna. Dla mnie te minusy nie istnieją. Jest cudowna. Tak też było w przypadku książki "Ten jeden rok". Z bólem serca czytałam ostatnie strony. Czułam jednocześnie rozgoryczenie, smutek i euforię, radość. Chciałam i nie chciałam jej kończyć. Z całą pewnością taka sytuacja już Wam się zdarzyła. Niby chcemy jak najszybciej poznać zakończenie, ale wiemy, że to oznacza koniec naszej przygody z bohaterami. Kolejny czas oczekiwania na (być może) kolejną część. To chyba najgorsza część czytania. 

Zaczynając dobrą książkę zawsze czuję odrobinę smutku, bo wiem, że choćby nie wiem, jak dobra była i tak się skończy. Będzie ostatni rozdział, ostatnia strona, ostatnie zdanie. I pozostanie nam taki niedosyt. To właśnie zrobiła mi Gayle Forman. Najpierw oczarowała mnie całą swoją powieścią. Niesamowicie przyjemnie mi się czytało. Zaryzykuję nawet, że lepiej niż "Ten jeden dzień", która dla mnie była cudowna. Zakochałam się w tej serii.

Co jest pięknego w książce "Ten jeden rok"? Motyw podróży. Uwielbiam podróżować, ale bardziej jak Willem, nie w stylu wycieczek szkolnych. Wolę sama decydować o tym, co zobaczę. Nie lubię muzeów. Gdziekolwiek jestem, pragnę poczuć klimat tego miejsca. Willem pojechał na trochę do Indii, co bardzo mi się podobało, ponieważ uwielbiam ten kraj i jest na mojej liście celów. W przeciwieństwie do poprzedniej części, kiedy trochę narzekałam na brak klimatu Paryża, tutaj będę zachwalać ten klimat nie tyle samych Indii, co podróży. Owionął mnie i oczarował, a ja mu się poddałam. Forman niesamowicie pisze, ma lekki, ale jednocześnie refleksyjny styl. Nie czułam tego w "Jeśli zostanę". Ukazało się dopiero tutaj. Jej opisy sprawiają, że od razu sobie wszystko wyobrażam, nawet jeśli nie widziałam danego miejsca.
"Idź na całość albo idź do domu"
Zauroczyło mnie także przesłanie tej książki. Willem od dwóch lat szuka swojego domu. Nawet o tym nie wie. Aż pewnego dnia jedna dziewczyna odwraca do góry nogami jego życie. Szukając jej zdaje sobie sprawę, że szuka wielu rzeczy. Piękne powtórzenie się historii: najpierw Yael i Bram, teraz Willem i Allyson. Chłopak odkrywa, że światem nie rządzą tylko wypadki. Że czasem trzeba im trochę pomóc. Spotyka na swojej drodze mnóstwo wspaniałych osób. Niektóre są zabawne, niektóre zdradzają mu prawdy życiowe. A najpiękniejsze jest to, że na końcu zdaje sobie sprawę, że już znalazł to, czego tak długo szukał i że sprawy nie zawsze wyglądają tak, jak sobie wyobrażamy.

Najgorszym uczynkiem Forman tutaj jest trzymanie nas w niepewności. Książka ma 360 stron, a my mamy tą świadomość, że pewnie to, co wydarzyło się pod koniec pierwszej części, tutaj również wydarzy się na końcu. Choć ja miałam nadzieję, że będzie inaczej. Ale Forman powraca trochę do swojego schematu - w pierwszej części była perspektywa dziewczyny, to teraz chłopaka. Niby banalne, ale potrafi trzymać w napięciu. Ze zniecierpliwieniem czekałam na te końcowe rozdziały i po kolei odczuwałam rozczarowanie, kiedy nie otrzymywałam odpowiedzi na moje pytania. Owo rozczarowanie osiągnęło punkt kulminacyjny na przedostatniej stronie, kiedy okazało się, że nie będzie żadnych odpowiedzi. Będzie za to kolejna część!

Cóż mam Wam więcej napisać o książce "Ten jeden rok"? Nie mam pojęcia. Uwielbiam ją. Jest moją ulubioną i pewnie w rocznym rankingu uplasuje się naprawdę wysoko. Polecam ją Wam bardzo gorąco, a ja teraz będę usychać z wyczekiwania na ciąg dalszy! 


Moja ocena: 10/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: Just One Year
Seria/cykl: Ten jeden dzień #2
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść młodzieżowa, beletrystyka, romans
Cena detaliczna: 34,90 zł
Kupisz: aros. pl
Data wydania: 9 września 2015






Za książkę dziękuję

9 komentarzy:

  1. Jakoś nie mogę się przekonać by sięgnąć po tę autorkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Forman czytałam jedynie ,,Zostań, jeśli kochasz", chcę sięgnąć po kolejne książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że autor to zrobi... Troche bez sensu, że nie zakończył tego w max. dwóch częściach. Pierwsza część mi się podobała, ale właśnie przez tą tajemniczość, niepewność zakończenia, tutaj wydaje się być wszystko oczywiste. Choć chciałabym się mylić.
    Pozdrawiam!
    pokolenie-zaczytanych
    PS. Piękne zdjęcie!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie potrafię przejść obojętnie obok książki, która dla kogoś jest wyjątkowa :) i zawsze muszę ją przeczytać, choćby nie wiem co się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba naprawdę muszę wreszcie przeczytać coś od Forman!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się przekonać do tej autorki...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  7. Też miałam nadzieję, że końcówka będzie inna niż w pierwszym tomie. A tu takie rozczarowanie. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jeszcze nie czytałam nic tej autorki i jeśli mam za coś się zabrać to chyba na początek wybiorę Zostań jeśli kochasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie mogę się zgodzić z Twoją opinią. Dla książka jest kiepska i nudna. Jeśli chodzi o motyw podróży... mimo, że Willem-powsinoga odwiedza kilka krajów, w tym bajecznie kolorowe Indie, ... jest nudno. Słowa uznania należą się autorce, która opisuje przeżycia bohatera i kraje tak beznamiętnie, że skutecznie wybija z głowy chęć na podróżowanie. Szkoda czasu:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!