2015/09/18

222. Krew Olimpu - Rick Riordan

Ostatnia część opowieści o Percy'm Jacksonie i Wielkiej Siódemce. Powoli zbliża się 1 sierpnia, a co za tym idzie - wielkie starcie. Siódemka próbuje zapobiec przebudzeniu Gai w Atenach. W tym samym czasie Reyna i Nico wiozą Atenę Partenos do Obozu Herosów, aby zapobiec rozlewowi krwi między Grekami i Rzymianami. Wszyscy są poddenerwowani, wszyscy wiedzą, że wkrótce przepowiednia się dopełni. Nikt jednak nie wie, kto i jak będzie musiał się poświęcić i dochować owej przysięgi, o której mowa. Modlą się, aby bogowie mogli im pomóc w walce z Gają, ale.... Przecież to bogowie!


Nie mogłam się doczekać, kiedy przeczytam ostatnią już część "Olimpijskich Herosów". Jednak nie śpieszyło mi się do niej jakoś strasznie. Nie lubię żegnać się z ulubionymi seriami. Szczególnie z moją niechęcią do czytania drugi raz tej samej książki.... Przyznam, że pewna osoba miała rację - pod pewnymi względami "Krew Olimpu" jest rozczarowująca. Ale po kolei.

To, co najbardziej cenię w książkach Riordana to przyjaźń. W każdej serii mamy do czynienia z grupą bohaterów, którzy najczęściej na początku w ogóle się nie znają. A pod koniec są najlepszymi przyjaciółmi, a może nawet zostają parą. Ten proces zaprzyjaźniania się jest u Ricka specyficzny. Zostają oni od razu rzuceni na głęboką wodę i muszą współpracować. Gdybyśmy my zostali tak potraktowani z pewnością od razu wszyscy byśmy się polubili. Ale jest to również w inny sposób odrębne od przyjaźni zwykle opisywanych w książkach. Bohaterowie Riordana naprawdę się wspierają. Rozmawiają ze sobą. Niekiedy autorzy zapominają o tak zwykłej czynności jak prosta rozmowa z przyjacielem.

Czytając ten tom zdałam sobie z czegoś sprawę: Riordan trochę przesadził z objętością książek z serii. Dużo się dzieje, ale mam wrażenie, że niewiele jestem w stanie z tego zapamiętać. Sytuacje mi się mieszają, czego strasznie nie lubię. No i lektura mi się dłużyła. Chociaż trzeba przyznać Rickowi, że podział rozdziałów na osoby odniósł zamierzony skutek. Przynajmniej nie mieszają nam się postacie i ich myśli. Moja głowa by wtedy eksplodowała!

Niestety, "Krew Olimpu" mnie trochę rozczarowała. Nie wyróżniała się spośród pozostałych części. Nie była bardziej epicka. W porównaniu do reszty wielka bitwa pod koniec mignęła mi przed nosem i nawet nie zorientowałam się, kiedy się skończyła. Nie odczułam tego, że jest to ostatnia część. Owszem, czytając końcowy rozdział czułam smutek. W końcu chętnie dowiedziałabym się, co się stało później!

Wujek Rick potrafi dwie rzeczy: zaskakiwać swoich czytelników oraz ich rozśmieszać. Za to właśnie go uwielbiam. Nigdy nie wiadomo, co czeka na nas, kiedy odwrócimy kartkę. Nigdy nie daje nam domyślić się rozwiązania czegoś, zanim zrobią to bohaterowie. Dla mnie byłaby to najgorsza rzecz. No i oczywiście humor w jego książkach nie zna granic. Zawsze jest ktoś, kto potrafi rozwalić nas jednym słowem. Taki Leo albo Percy. Wystarczy, że się odezwą i całe napięcie zamienia się w śmiech. Nie macie pojęcia, jak ciężko czytało się tą książkę w autobusie, kiedy musiałam się powstrzymywać przed wybuchnięciem śmiechem! Natomiast w domu nie skąpiłam ciętych uwag bohaterom. Bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam.

Całą serię "Olimpijscy Herosi" mogę opisać jednym zdaniem, które w sumie przyszło mi na myśl wczoraj, a większość pochodzi ze znanej polskiej piosenki disco polo: "Chodźcie się zbierzemy w kupę i urżniemy Gai pupę!". Czyż nie pasuje idealnie? Nawet się rymuje... Generalnie jeśli jesteście fanami Riordana - przeczytajcie. Jeśli jeszcze nie czytaliście nic z jego twórczości - tym bardziej przeczytajcie. Przekonacie się, że warto.

Okładka książki Krew Olimpu
Moja ocena: 8/10
Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

Tytuł oryg.: The Blood of Olympus
Seria/cykl: Olimpijscy Herosi #5
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 496
Gatunek: fantastyka, mitologia, powieść młodzieżowa
Cena detaliczna: 39,90 zł
Kupisz: aros.pl
Data Wydania: 22 października 2014

6 komentarzy:

  1. Wstyd się przyznać, ale ja nie przeczytałam żadnej książki Riordana. Ale muszę przyznać, że czasem to boli, gdy książka jest objętościowo gruba i szczerze w jakiś sposób nie jesteśmy w stanie wszystkiego zapamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Ricka Riordana, ale wciąż większy sentyment mam do "Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich" niż do "Olimpijskich herosów", za których bardzo długo nie mogłam się zabrać, bo obawiałam się, że autor nie sprosta moim oczekiwaniom i gdzieś zniknie ten czar. Właśnie skończyłam "Syna Neptuna" i było to dla mnie słodko-gorzkie przeżycie - z jednej strony znowu spotkałam ukochanego Percy'ego, z drugiej brakowało mi dość dużo rzeczy, za które pokochałam Obóz Herosów, ale liczę na to, że kolejne części mi to zrekompensują.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  3. Również uwielbiam autora za te cechy :) Miesiąc temu skończyłam pierwszą serię o Percy'm i już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania. Szkoda, że ,, Krew Olimpu" Cię rozczarowała, tym bardziej, że to ostatnia część.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle jakoś nie mogę się przekonać do książek tego autora... niby tematyka w porządku, a jednak coś mnie trzyma z dala...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale... nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki tego autora. Wstyd nad wstydami, lecz za każdym razem znajduję książki ważniejsze do zakupu, niżeli rozpoczęcie którejś z serii Riordana. Być może jest już za duża na tego typu powieści. Kiedyś na pewno zaopatrzę się Percy'ego Jacksona, lecz jak na razie to odległa przyszłość :)

    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieeee czemu ja jeszcze nie przeczytałam żadnych książkek tego autora:((( muszę to nadrobić

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, uprzejmie proszę o zachowanie wszelkiej kultury w komentarzach. Każdy komentarz to uśmiech na mojej twarzy i zachęta, aby Wasze posty również komentować więc... do dzieła!